
Ziemia gnojowa – bogate w składniki pokarmowe podłoże do uprawy roślin. Jak ją zrobić?
17 maja, 2026Wybujałe i wiotkie sadzonki pomidorów oraz innych roślin uprawnych? – przyczyny problemu i zapobieganie im

Produkcja własnych sadzonek nie u każdego pozwoli uzyskać ładne rośliny
Problem wybujałych sadzonek tworzonych w warunkach domowych omawiamy na przykładzie pomidora, ale większość podawanych przez nas informacji jest uniwersalna i można ją odnieść do innych gatunków roślin warzywnych oraz ozdobnych z których są tworzone w warunkach domowych sadzonki do wiosennej uprawy na zewnątrz budynków.
Przy tworzeniu własnej rozsady pomidorów, ale i innych gatunków roślin warzywnych i ozdobnych w warunkach niezbyt dobrego oświetlenia, oddziaływania wyższej temperatury i wilgotności może dojść do ich nadmiernego wyciągania się ku górze w poszukiwaniu światła, przy jednoczesnej utracie sztywności łodygi. Jest to zauważalne w szczególności przy wczesnych siewach i niemożności wysadzenia roślin na zewnątrz (do gruntu lub nieogrzewanych tuneli i szklarni) wskutek długo utrzymującej się niekorzystnej pogody (głównie niskich temperatur) w okresie wiosennym.
Taki problem może również dotknąć kupnych sadzonek, gdy termin ich dostawy do klienta jest zbyt wczesny a w lokalu nie ma dobrych warunków do utrzymania roślin w dobrej kondycji lub też termin dostawy przypada w optymalnym momencie, ale to pogoda płata figle i przez dłuższy czas nie pozwala roślin wysadzić w miejsce docelowe. Już kilka dni (5-7 dni) takiego przetrzymywania sadzonek w słabym oświetleniu i wyższej temperaturze może pogorszyć ich kondycję – powyciągać je i zaczną blaknąć.

Główne przyczyny wyciągania się łodyg i spadku ich sztywności
Takie powyciągane nadmiernie ku górze rośliny mają zbyt długie międzywęźla na łodydze, a ona sama często jest bardzo wiotka (na co też wpływa wzajemna konkurencja pomiędzy roślinami o światło, gdy są gęsto ustawione np. na parapecie), co nie pozwala utrzymać sadzonce pozycji pionowej, zwłaszcza przy dużych liściach, których ciężaru nie jest w stanie utrzymać wiotczejący pęd główny.
Do tego może dojść zjawisko stopniowego jaśnienia tkanek wskutek zbyt małej ilości światła słonecznego docierającego do zielonych części roślin od strony okna, a które stymulowałoby wytwarzanie chlorofilu (zielony barwnik liści, kluczowy w procesie fotosyntezy). Przy takiej uprawie parapetowej promieniowanie słoneczne dociera najczęściej tylko z jednej strony i w tym kierunku wyciągają się rośliny, a dodatkowo w zależności od położenia okna w stosunku do kierunków świata proces naświetlania przez szybę trwa krócej lub dłużej. Szczególnie niekorzystna sytuacja jest na oknach o wystawie północnej, północno-wschodniej i północno-zachodniej.
Uprawa sadzonek zazwyczaj odbywa się w małych doniczkach produkcyjnych, które siłą rzeczy mają określoną pojemność glebową, zwykle zbieżną z wielkością doniczki lub multipalety, a tym samym ograniczoną zasobność w przyswajalne składniki odżywcze. Pojemność wodna takiego podłoża również się zmienia wraz z jego przerastaniem przez korzenie wysadzonych roślin. Wymuszona zatem głównie przez złą pogodę konieczność przetrzymywania już wyrośniętej rozsady w warunkach domowych przez okres dodatkowych 1, 2 a czasami nawet 3 tygodni sprawia, że ich korzenie mocno przerastają ziemię w doniczkach a tym samym przesuszają ją czerpiąc wodę i rozpuszczone w niej minerały, co w połączeniu ze stale rosnącym zapotrzebowaniem na pokarm może doprowadzić do naturalnego wyczerpania się składników pokarmowych z podłoża. W takich sytuacjach rośliny częściej omdlewają oraz zaczynają wykazywać objawy niedoborów składników odżywczych m.in. azotu, fosforu, magnezu, żelaza itp., które są widoczne zwłaszcza na liściach.
Mikroruchy i drgania powietrza, światło, dostępność pierwiastków pokarmowych i wody, a także sprawność działania ”pompy ssąco-tłoczącej” to czynniki współodpowiedzialne za sztywność tkanek
Niektóre bardzo wybujałe sadzonki pomidorów są tak wydelikacone, że bez podpórek roślina nie jest w stanie utrzymać pionowego pokroju a wsadzona leżałaby plackiem na glebie przez brak sztywności tkanek pędu.
Ruch wzmacnia tkanki
Rzadko się o tym mówi i pisze, ale rośliny podobnie jak człowiek na siłowni budują i wzmacniają swoje tkanki, zwłaszcza tkankę wzmacniającą poprzez ruch swojego „ciała”. Tak tak…rośliny wykonują ruchy, często niezauważalne i to one choćby odwracają je w kierunku słońca na parapecie okiennym. Pisząc jednak o problemie wiotkości tkanek wybujałych sadzonek pomidora (ale to dotyczy też innych roślin podobnie reagujących) to mamy na myśli ruch nie wykonywany przez samą roślinę, ale też taki w który jest ona wprawiana przez czynniki zewnętrzne, a do nich należy ruch powietrza – raz mocniejszy, raz słabszy co możemy oczami dostrzec, ale są też mikroruchy i drgania niedostrzegalne dla nas, których częstość występowania jest bardzo duża przez co wzmacnia tkanki roślin poddanych ich działaniu. Na parapecie okiennym takie przepływy powietrza są bardzo słabe, zwłaszcza jak trwa sezon grzewczy i okna są pozamykane. Poza tym większe zagęszczenie roślin na parapecie ogranicza przepływ powietrza, a słabsze oddziaływanie promieniowania słonecznego (słabsza fotosynteza) i niedobory pokarmowe jako dodatkowe czynniki utrudniają uzyskanie stosownej sztywności tkanek.
Mikroruchy wpływające na poprawę struktury komórkowej tkanki wzmacniającej nic nie zdziałają, jeżeli rośliny nie są właściwie nawodnione oraz odżywione, w tym mają zaburzone mechanizmy pobierania i transportu wody i składników pokarmowych.
Światło słoneczne jest kluczowe dla fotosyntezy, ale także działa wzmacniająco
Światło słoneczne, które jak wiadomo składa się z fal elektromagnetycznych o różnej długości jest obok dostępności do pierwiastków pokarmowych, dwutlenku węgla i wody kluczowe dla prawidłowego rozwoju większości roślin występujących na Ziemi, a w szczególności dla przeprowadzenia przez nie procesu fotosyntezy w trakcie, którego promieniowanie słoneczne pochłaniane przez chlorofil (zielony barwnik) dostarcza energię napędzającą proces przemian biochemicznych w trakcie których pod wpływem światła oraz oddziaływania odpowiednich enzymów z wody i dwutlenku węgla roślina wytwarza związki organiczne, a zwłaszcza cukier prosty jakim jest glukoza stanowiąca dla niej zarazem energię chemiczną, a produktem ubocznym jest tlen.
Prawidłowe naświetlenie sadzonek przez wystarczająco długi czas (stąd podział roślin na te dnia krótkiego i dnia długiego) jest zatem bardzo ważne, aby proces fotosyntezy przebiegał prawidłowo. Nie można również pomijać faktu, że promieniowanie słoneczne obejmując fale o różnej długości ma także wpływ na rozwój wegetatywnych oraz generatywnych organów roślin, w tym wpływa na prawidłowy pokrój ich ciała. Światło słoneczne dzieli się zasadniczo na trzy zakresy, a mianowicie na podczerwień, do której należą najdłuższe fale, na światło widzialne o falach średniej długości, a także na ultrafiolet o najkrótszych falach. Fale tworzące podczerwień oraz światło widzialne stanowią niemal 92% światła słonecznego, podczas gdy ultrafiolet ok. 8%.
Część fal wchodzących w skład światła słonecznego a zwłaszcza emitujące niebieskawą barwę oraz ultrafiolet ma wpływ na lepszy rozwój ulistnienia, zwiększa grubość tkanek, ale i ogranicza nadmierne wydłużanie się pędów, co w przypadku produkcji własnej rozsady jest wysoce pożądane. Z kolei fale świetlne zakresie barwy czerwonej i podczerwieni obok hamowania nadmiernego wydłużania się pędów są kluczowe choćby dla procesów kwitnienia i zawiązywania oraz dojrzewania owoców.
Poznanie wpływu promieniowania słonecznego na funkcje życiowe roślin poskutkowało choćby stworzeniem specjalnych lamp wegetatywnych (stymulowanie wzrostu głównie zielonych części roślin), generatywnych (stymulowanie procesami rozmnażania) oraz wegetatywno-generatywnych wykorzystywanych w szklarniach do doświetlania upraw. Część ogrodników-hobbystów zaczęła także korzystać z takiej formy doświetlania swoich sadzonek, aczkolwiek lampa lampie nierówna w sytuacji zalewu rynku przez tanie podróbki.

Właściwe odżywianie roślin
Warto wiedzieć, że na sztywność tkanek łodygi pomidora wpływa wiele pierwiastków, ale szczególnie ważny jest wapń, który jest budulcem ścian komórkowych, a zarazem który trudno się przemieszcza w roślinie. Tkanki mechanicznie usztywnia także krzem, a potas odpowiada za gospodarkę wodną, a więc ma wpływ na pobieranie przez system korzeniowy substancji odżywczych z gleby wraz z wodą i ich transporcie do poszczególnych komórek za pomocą wiązek przewodzących. Nie może również roślinom zabraknąć podstawowego składnika budulcowego jakim jest azot, który jest ważny dla wytwarzania nowych komórek, ale i choćby chlorofilu. Jego niedobór powoduje choćby blaknięcie i żółknięcie roślin oraz wątłość łodygi. Objawy te można pomylić z niedoborem światła, przy czym zastosowanie silniejszego nawożenia azotowego choć może wywołać pojaw ciemnozielonego zabarwienia łodygi i liści, to nadmiar tego makroskładnika powoduje przyśpieszony wzrost a zarazem rozluźnienie komórek tkanek usztywniających łodygi przez co te jeszcze bardziej wiotczeją.
Woda uruchamia „pompę ssąco-tłoczącą”
Woda jest rozpuszczalnikiem a zarazem nośnikiem pierwiastków obecnych w glebie (te muszą być w przyswajalnej formie dla roślin, na co pływa też odpowiednie pH podłoża), które pobierają korzonki włośnikowe na zasadzie osmozy (przenikania na zasadzie różnicy stężeń). W trakcie tego zjawiska tworzy się niewielkie ciśnienie (zwane parciem korzeniowym) które zasysa odżywczą ciecz i rozpoczyna transport wiązkami przewodzącymi ku górze rośliny, co jest wspomagane poprzez niezależną od grawitacji kohezję i adhezję (czyli przyciąganie cząsteczkowe).
Trzeba jednak mieć świadomość, że główna siła ssąca pozwalająca aktywnie krążyć wodzie i składnikom pokarmowym w niej rozpuszczonym po całej roślinie jest generowana przez transpirację, czyli parowanie wody odbywające się w blaszkach liściowych z wykorzystaniem aparatów szparkowych. To jest ta przysłowiowa „główna pompa ssąco-tłocząca”. Dlaczego o tym wspominamy? Powód jest banalny - jeżeli liście naszych sadzonek są osłabione wskutek słabego nawodnienia, odżywienia i doświetlenia (gorsze warunki uprawy, ale i niewłaściwa pielęgnacja) to siłą rzeczy generują mniejsze podciśnienie, a te wpływa na całą roślinę. Im dłużej roślina znajduje się w warunkach stresowych tym problem z jej pogarszającą się kondycją nasila się.
Przy hobbystycznej uprawie pomidora i sadzonek różnych roślin w warunkach domowych, które rzadko kiedy są optymalne, bardzo łatwo jest wpaść z jednego problemu w drugi i w kolejne.
Osłabione sadzonki dłużej trzeba hartować
W całej hobbystycznej uprawie roślin zawsze jednak przychodzi ten moment, że pogoda pozwala w końcu posadzić nasze sadzonki (w tym te kupne) w miejscu docelowym. Tu trzeba jednak zwrócić uwagę na hartowanie, czyli przyzwyczajanie roślin przetrzymywanych w warunkach domowych do tych jakie panują na zewnątrz. O hartowaniu roślin jest oddzielny artykuł dostępny TUTAJ.
Sadzonki pomidora, ale i innych roślin, które są osłabione wskutek gorszych warunków w jakich je uprawiano mają osłabione mechanizmy odpornościowe na stresy biotyczne (np. choroby, szkodniki) ale i abiotyczne (np. pogodowe). Gdyby je ot tak przenieść z domu i natychmiast posadzić w gruncie (nawet jeśli to tunel/szklarnia) to zwykle kończy się to choćby zatrzymaniem na jakiś czas ich wzrostu, żółknięciem, pogłębieniem objawów niedoborów składników odżywczych, czy też powstaniem poparzeń słonecznych na wydelikaconych blaszkach liściowych. Aby temu zapobiec wpierw trzeba sadzonki stopniowo przyzwyczajać do warunków zewnętrznych wystawiając je na zewnątrz w ciągu dnia wpierw na kilka, potem kilkanaście, a ostatecznie na całą dobę stale obserwując wygląd czy coś złego się nie dzieje. Takie osłabione sadzonki niekiedy potrzebują 5-7 dni hartowania, aby nie doznały szoku środowiskowego.
Nie każdy ma dobre warunki lokalowe do produkcji sadzonek, stąd też zbyt wczesne siewy nie u każdego kończą się uzyskaniem roślin o ładnym pokroju i wyglądzie
Zapewne każdy słyszał takie powiedzenie, że „przezorny zawsze ubezpieczony” albo „nadzieja matką głupich” bądź „indyk myślał o niedzieli a w sobotę łeb mu ucięli”. W produkcji ogrodniczej i rolniczej nic nie jest pewne pod kątem choćby przebiegu pogody, a ta przecież ma kluczowe znaczenie dla uprawianych przez nas roślin. Pozytywne nastawienie i wiara w powodzenie uprawy są bardzo ważne w ogrodnictwie, ale trzeba je okuć w wiedzę i zdrowy rozsądek, aby stanowiły całość. Człowiek popełniając błędy w trakcie prowadzenia własnego ogrodu zdobywa cenne doświadczenie, ale jednocześnie powinien umieć analizować rzeczywistość i wyciągać wnioski, zwłaszcza z niepowodzeń.
W dobie powszechności używania mediów społecznościowych, ale i rosnącego zwłaszcza od pandemii COVID19 zainteresowania wśród hobbystów prowadzeniem własnego ogrodu daje się zauważyć na różnych grupach dyskusyjnych szereg postów pokazujących choćby samodzielnie tworzone przez ogrodników sadzonki różnych roślin ciepłolubnych czy to ozdobnych czy warzywnych, które po minięciu ryzyka przymrozków zostaną wysadzone w docelowe miejsce uprawy. Pomidor do takich roślin się zalicza i to jego sadzonki bardzo często obok papryki i bakłażanów są prezentowane na zdjęciach wrzucanych do sieci społecznościowych w okresie wiosennym. Co jednak ważne – ilu ogrodników tyle różnych miejsc w których te sadzonki są wytwarzane, a jak wiadomo jedne stanowiska bardziej a inne mniej odpowiadają uprawianemu w nich gatunkowi rośliny, choćby pod kątem warunków świetlno-termiczno-wilgotnościowych.
Jedni hobbyści swoje sadzonki wytwarzają w mieszkaniach zlokalizowanych w blokach, a inni w pokojach szeregówek czy też domów jednorodzinnych. Zdecydowana większość uprawiana jest na parapecie okiennym bądź też dostawianym do niego meblu, aby więcej roślin się zmieściło. Część ogrodników wspomaga rozwój roślin poprzez codzienne, kilkugodzinne doświetlanie ich profesjonalnymi lampami (głównie LED-owymi) o szerokim spektrum fal stymulując prawidłowy wzrost roślin, ale tu trzeba też wskazać, że część osób wprowadzona w błąd przez reklamowe chwyty kupiła tanie lampy pochodzące głównie z Chin, które emitują różne kolory, aczkolwiek dla roślin kluczowa jest długość fal i spektrum ich oddziaływania. Lampa lampie do uprawy roślin jest nierówna o czym piszemy TUTAJ.
Są i tacy ogrodnicy, którzy mogą sobie pozwolić na produkcję sadzonek w ogrzewanym w okresie zimowo-wiosennym a zarazem lepiej naświetlonym promieniami słonecznymi ogrodzie zimowym, oszklonej loggi w bloku wielorodzinnym, szklarni, inspekcie lub w tunelu, a dodatkowo część z nich w okresie dnia krótkiego (okres zimy) doświetla uprawiane rośliny specjalnymi lampami, aby poprawić ich kondycję.
W zależności od warunków lokalowych jakimi się dysponuje nie ma się co dziwić, że uzyskuje się sadzonki o różnej wysokości i pokroju czy też o różnym zabarwieniu zielonych części roślin. Podstawową zasadą powinno być jednak rozpoznanie czy nasze warunki mieszkalne konkretnemu gatunkowi rośliny odpowiadają, w tym zastanowić się jak je poprawić (choćby sztuczne doświetlanie), jeżeli nie jest za dobrze. To jakość miejsca uprawowego pod kątem warunków jakie stwarza dla roślin powinna być najważniejszym czynnikiem uwzględnianym przy podejmowaniu decyzji co do przyśpieszenia bądź opóźnienia terminu siewów. Absolutnie nie powinno się poddawać trendowi na wczesne siewy, gdy się nie ma dobrych warunków lokalowych.
Długa i sztywna łodyga sadzonek może i jest marzeniem wielu ogrodników, szkoda tylko, że obserwując zdjęcia wrzucane na social media często z długością pędu nie idzie w parze wigor, lecz towarzyszy jej wiotkość, skapcaniałość i chlorotyczność.
Z tego choćby powodu nie warto zbyt wcześnie siać pomidorów (ale i wielu innych roślin także) tym bardziej, że ten gatunek dość szybko rośnie. Im większa sadzonka jest wsadzana w miejsce docelowe tym niekoniecznie większy sukces uprawowy. Często jest wręcz odwrotnie – zaawansowana we wzroście roślina, która jest dodatkowo osłabiona warunkami jakie panowały na etapie produkcji rozsady wymaga dłuższego hartowania, bo jest podatniejsza na spowolnioną adaptację do docelowego miejsca uprawy niż sadzonka niższa, pochodząca z późniejszych siewów.
Przy ogromnej liczbie odmian na rynku o różnej wczesności, pomidory można uprawiać z sukcesem stosując siewy nawet od drugiej połowy kwietnia, tym bardziej, że rosną one o wiele szybciej niż choćby papryka (zwłaszcza ostra) czy też bakłażan. Dzięki takiemu działaniu rośliny maksymalnie 1,5 miesiąca przebywają na parapecie w mniej sprzyjających warunkach po czym trafiają na zewnątrz, gdzie zwykle nadrabiają zaległości. Owszem może to się wiązać z nieco późniejszym plonowaniem, ale nie zawsze tak jest, zwłaszcza że łatwiej się adaptują do środowiska niż bardziej zaawansowane w rozwoju sadzonki z wcześniejszych siewów.
Nie mając dobrego pomieszczenia do uprawy nie ma sensu wykonywać siewów tego warzywa końcem lutego lub na początku marca, skoro i tak większość sadzonek trafia pod nieogrzewane osłony i do gruntu w drugiej połowie maja po minięciu ryzyka przymrozków. Dla roślin nie jest obojętne to, że przy wczesnych siewach i przy opóźnionej wiośnie przez 2,5-3 miesiące będą przetrzymywane na parapecie okiennym w słabo doświetlonym mieszkaniu.
O sukcesie uprawy większości roślin decyduje nie wysokość sadzonki, ale jej jakość, w tym prawidłowy pokrój oraz łatwość adaptacji do warunków środowiska. Prawda jest też taka, że mniejsze rośliny trafiając w miejsce docelowej uprawy bardzo szybko są w stanie nadrobić wzrost na dobrym stanowisku i z prawidłową pielęgnacją, która coraz częściej jest wspomagana naturalnymi biostymulatorami.
Jak zapobiegać wyciąganiu się sadzonek i ich wiotkości?
Jeżeli dysponuje się miejscem do uprawy roślin, które ewidentnie nie sprzyja ich wzrostowi to będzie to widoczne niedługo po wschodach siewek. Gdy warunki te są dla roślin znośne wówczas albo pewne objawy pojawiają się później albo są słabiej widoczne. Planując w ogóle samodzielne siewy i produkcję rozsady należałoby wpierw sprawdzić metodą prób i błędów czy pomieszczenie, którym dysponujemy pozwala na stworzenie w nim dobrej jakościowo sadzonki. Gdy tak nie jest to drogi są zazwyczaj trzy:
- próba poprawy tych warunków w zakresie czynnika, który stanowi największy problem (choćby w postaci doświetlania, unikanie zagęszczenia itp.),
- maksymalne skrócenie okresu obecności roślin w takim miejscu (opóźnione siewy),
- rezygnacja z uprawy, jeżeli każdorazowo uzyskuje się marną sadzonkę pomimo testowania różnych gatunków pod kątem ich wytrzymałości i skorzystanie z kupnych sadzonek, które powinny docierać możliwie jak najbliżej terminu wysadzania, aby ich zbyt długo nie przetrzymywać.
Ogrodnicy dokonujący zimowo-wczesnowiosennych siewów roślin dla potrzeb stworzenia własnych sadzonek powinni mieć świadomość jakim miejscem dysponują tu i teraz. Jeżeli nie zapewniają roślinom optymalnych warunków do rozwoju, ale jednocześnie ich nie niszczą to można pewnymi działaniami zapobiegać nadmiernemu wyciąganiu się sadzonek i wiotkości tkanek. Do takich działań zalicza się m.in.:
- Dobieranie do uprawy na rozsadę tych gatunków roślin, ale i konkretnych odmian, które mają krótszy okres wegetacji, co pozwala na ich późniejszy siew, gdy wraz z nadchodzącą wiosną wydłuża się dzień, ale i słońce jest coraz wyżej zatem i światła dociera więcej do okien.
- Unikanie bardzo wczesnych i wczesnych siewów, a zastosowanie tych późniejszych zalecanych przez hodowcę danej odmiany, bez koncentrowania całej uwagi tylko i wyłącznie na wysokości sadzonki co jest drugorzędne, bo liczy się jej jakość, w tym prawidłowy pokrój oraz kolor łodygi i ulistnienia adekwatny dla danego gatunku i odmiany.
- Lokalizowanie jako miejsca siewu a później wstępnego rozwoju roślin sadzonkarskich w tych pomieszczeniach, które są najlepiej doświetlone ze wszystkich którymi się dysponuje. Mowa tu zwłaszcza o oknach, gdyż większość hobbystycznych upraw to uprawy parapetowe.
- Przepuszczalność światła słonecznego można zwiększyć poprzez dokładne wymycie okna przed umieszczeniem roślin na parapecie, podnoszenie w ciągu dnia rolet i żaluzji, aby nie tłumiły wpadającego światła.
- Siew nasion pod przyszłe sadzonki należy prowadzić na doświetlonych parapetach i stosować raczej rzadki, aby siewki ze sobą nie konkurowały a tym samym nie wyciągały się zbytnio do góry. Jeżeli na etapie siewek już dojdzie do zbytniego ich wydłużenia się, to trudno już będzie skorygować to na etapie pikowania siewek mających 2-3 liście właściwe do pojedynczych doniczek.
- Wysokość zbyt wybujałych siewek niektórych gatunków roślin można częściowo zredukować na etapie ich pikowania tudzież przesadzania ze zbyt małych doniczek do większych. Pomidor jest jednak przykładem tej rośliny, którą podczas pikowania można zagłębić bardziej w glebie niż rósł na tacy siewnej. Czasami nawet do 50% łodygi można przysypać glebą i z niej w późniejszym czasie mogą wyrosnąć nowe korzenie. Z kolei młode roślinki papryki, bakłażana i wielu innych roślin nie lubią takiego zagłębiania i mogą (choć nie muszą) w takich przysypanych za bardzo łodygach rozwijać się choroby grzybowe i bakteryjne.
- Celem ograniczenia zbytniego wyginania się sadzonek w kierunku szyby okiennej skąd pada światło słoneczne można zastosować lustro o szerokości zbliżonej do długości parapetu, które będzie odbijało część światła w kierunku roślin stojących od strony pomieszczenia. Jeżeli takowego lustra nie ma to można choćby zastosować srebrną folię aluminiową.
- W przypadku słabego oświetlenia parapetu okiennego przez światło słoneczne można zakupić i zastosować specjalne lampy stymulujące rozwój roślin poprzez emitowanie fal świetlnych o odpowiednich długościach. Warto szukać takich lamp w profesjonalnych sklepach zajmujących się akcesoriami do uprawy roślin w szklarniach.
- O ile na etapie pikowania młodych roślin do doniczek są one niewielkie i wówczas doniczka do doniczki może przylegać, tak z chwilą widocznego wzrostu należy te doniczki odsuwać od siebie dzięki czemu rośliny nie będą się wzajemnie zacieniały. Jeżeli na parapecie brakuje miejsca można pod niego dostawić odpowiedni mebel, na którym część sadzonek się rozmieści.
- Jeżeli używa się świeżego, a więc żyznego podłoża ogrodniczego do siewu a później do doniczek w których rosną przepikowane rośliny to zazwyczaj nie potrzeba stosować dodatkowego nawożenia pod warunkiem, że doniczka jest odpowiednio duża i pomieści wystarczającą ilość gleby, z której roślina będzie pobierała wodę i składniki pokarmowe. Trzeba także sprawdzić czy zakupione podłoże ogrodnicze nie jest wzbogacane nawozem długodziałającym, bo takowe są na rynku i wówczas nic już praktycznie nie trzeba stosować, bo nawóz dostarcza składniki. Ogólnie dobrym pomysłem przy uprawie tych gatunków, których okres rozwoju wymaga więcej czasu zanim osiągnie się sadzonkę jest stosowanie bardzo małej ilości nawozów wieloskładnikowych o wydłużonym w czasie działaniu (typu Osmocote), które niewielką ilość pierwiastków będą uwalniały w trakcie każdorazowego podlewania sadzonek.
- Stosowanie dodatkowego nawożenia warto wprowadzić tylko w sytuacjach pojawu pierwszych objawów niedoborowych na sadzonkach np. w postaci jaśnienia, żółknięcia, czerwienienia ich fragmentów. Bardzo trzeba uważać na azot obecny w większości nawozów dla hobbystów tak w produktach organicznych jak i syntetycznych. Jeżeli przedobrzy się z azotem rośliny owszem mogą przybrać mocno zielony kolor, ale jednocześnie będą szybciej rosły ich wiotkie łodygi, bo nadmiar azotu rozluźnia komórki w tkankach wzmacniających. Z nawozami warto uważać, bo łatwo jest przekroczyć czerwoną linię, po której już trudno będzie opanować nadmierny wzrost roślin i pogłębianie się problemu wybijania i wiotkości. Do redukowania niewielkich niedoborów składników pokarmowych warto stosować nawozy dolistne zawierające mikro i makroskładniki, w tym zapobiegające chlorozie, która dość często pojawia się w takiej domowej uprawie.
- W okresach wzrostu temperatur na zewnątrz warto uchylać okna, aby powiew wiatru owiewał sadzonki co pozwoli się wzmocnić tkance wzmacniającej. Im częściej się to będzie robiło tym lepiej. Trzeba mieć jednak świadomość, że jeżeli na sadzonki działają dalej czynniki zacieniające i wymuszające konkurencję o światło to nic to nie da. Niektóre osoby ostawiają niewielkie ciche wiatraki na parapetach, aby niewielki ruch powietrza był generowany.
- W sytuacji, gdy sadzonki gotowe do wysadzania na zewnątrz można już wynieść, to należy bezwzględnie pamiętać o ich kilkudniowym hartowaniu, aby nie doznały szoku termiczno-świetlno-wodnego. Stopniowe wystawianie na rozproszone światło słoneczne (wpierw na godzinę, następnie kilka godzin) roślin o wiotkich łodygach będzie miało także wpływ na ich wzmocnienie zanim trafią w docelowe miejsce uprawy.
- Gdy gotowe do wysadzania sadzonki nadal są zbyt wysokie o długich międzywęźlach to niewiele już da się zrobić w miejscu, w które trafią. Tutaj znowu pomidor się wyraźnie wyróżnia, bo można jego sadzonki głębiej umieszczać w glebie przysypując część łodygi (niekiedy obrywa się dwa dolne liście właściwe i do ich wysokości się łodygę przykrywa glebą albo też jak łodyga jest bardzo długa i giętka to można sadzonkę umieszczać w glebie pod kątem delikatnie łukowato wyginając część górną, po czym niemal płasko leżącą w wykopanym dołku część łodygi z oberwanymi wcześniej liśćmi przysypuje się glebą. Jest to tak zwane sadzenie na leżąco lub półleżąco, które bardzo mocno skraca zbyt wybujałe sadzonki o czym piszemy TUTAJ.
















































