
Jak spowolnić wzrost sadzonek na parapecie okiennym?
4 marca, 2026
Kasztan jadalny we własnym ogrodzie? – warto spróbować jego uprawy
13 marca, 2026Uwaga – środki ochrony roślin dla profesjonalistów pod większym nadzorem by nie trafiały do hobbystów bez uprawnień

Zmiany w zakresie sprzedaży środków ochrony roślin ważne dla hobbystów
Każdy ogrodnik dobrze wie, że uprawianym przez nas roślinom (ziołom, warzywom, krzewom i drzewom owocowym oraz roślinom ozdobnym) bądź grzybom (pieczarki, boczniaki, shitake itd.) zagrażają różne organizmy szkodliwe (dziś określa się je często mianem agrofagów), które dzielimy na 3 grupy: chwasty, choroby i szkodniki.
Jak organizmy te pojawiają się bardzo licznie to mają negatywny wpływ na większość roślin czy też grzybów uprawnych. Taki najważniejszy wpływ to:
- Chwasty – konkurują o miejsce, wodę i składniki odżywcze zawarte w glebie z roślinami uprawnymi, a także mogą je zacieniać oraz na części gatunków mogą zimować lub wstępnie się rozwijać niektóre szkodniki bądź niektóre patogeny mogące wywoływać choroby, które z kolei później mogą przenosić się na uprawy.
- Choroby – są wywoływane przez wirusy roślinne, grzyby patogeniczne, organizmy grzybopodobne oraz przez bakterie patogeniczne stąd też dzieli się ogólnie choroby roślin na: wirusowe, grzybowe i bakteryjne. Mogą uszkadzać tak podziemne jak i nadziemne części roślin. Patogeny to pasożyty, czyli odżywiają się kosztem rośliny uprawnej/grzyba uprawnego. Patogeny zazwyczaj niszczą wpierw pojedyncze komórki, a następnie całe tkanki swojego żywiciela. Część gatunków jest wysoce destrukcyjna dla roślin powodując ich zamieranie. Wiele z nich rozwija się wewnątrz żywiciela powodując tzw. systemiczne porażenie. Niektóre patogeny jak np. część wirusów, niektóre bakterie a także i grzyby mogą przenosić tzw. wektory którymi są zazwyczaj szkodniki, wśród których dominują owady szkodliwe. Choroby osłabiają rośliny przez co te słabiej plonują, a sam plon może być gorszy jakościowo, w tym smakowo. Poważnym problemem są dodatkowo te patogeny, które mogą wytwarzać toksyczne związki chemiczne zwane mykotoksynami. Takie mykotoksyny zostają w plonie, a po zjedzeniu przez człowieka lub zwierzęta kumulują się w organizmie, przez co odpowiednio skoncentrowane są w stanie wywołać mykotoksykozy o których warto poczytać TUTAJ. Najwięcej patogenów toksynotwórczych porażających rośliny jest wśród grzybów czego przykładem są gatunki z rodzajów: Fusarium, Aspergillus i Penicillium. Mykotoksyn w spożywanych plonach, nawet po ich obróbce cieplnej nie widać, nie mają smaku ani zapachu zatem działają podstępnie a to sprawia, że są tak bardzo niebezpieczne.
- Szkodniki – to bardzo obszerna grupa organizmów mogąca uszkadzać rośliny i grzyby uprawne. Dominują tu różne owady, ale są i przedstawiciele pajęczaków, nicieni roślinnych, wijów, niektórych gatunków ssaków i ptaków. Podobnie jak patogeny, część gatunków uszkadza podziemne części roślin, a część nadziemne powodując osłabienie roślin wpływające na słabsze plonowanie i gorsze parametry jakościowe. Są wśród szkodników takie gatunki (głównie owady z rzędu pluskwiaków), które mogą przenosić np. w swojej ślinie lub na swoim ciele niektóre patogeny wywołujące później choroby roślin – takie szkodniki określa się mianem wektorów, czyli pisząc kolokwialnie roznosicieli/przenosicieli sprawców chorób, a w szczególności wirusów roślinnych.
Każdemu ogrodowi zagrażają agrofagi - nie ma tu wyjątków
Każdemu ogrodowi bez wyjątku zagrażają chwasty, choroby i szkodniki. Czy to uprawa na grządkach pod chmurką, czy to pod osłonami, na balkonach i tarasach, w domu na parapecie, czy też w piwnicy/garażu (tu często grzyby się uprawia na odpowiednich podłożach) itd. – zawsze mogą się pojawić gatunki uszkadzające bądź niszczące tak rośliny jak i grzyby uprawne. Trzeba jednak pamiętać, że poziom zagrożenia z ich strony dla upraw jest zależny od bardzo wielu czynników, na które człowiek ma większy bądź mniejszy wpływ poprzez swoje działania uprawowe (a zwykle są to po prostu zaniedbania), ale na niektóre nic nie poradzi np. na pogodę. Każdy ogród jest w różnym stopniu zatem narażony na oddziaływanie agrofagów, zatem różny jest poziom zagrożenia z ich strony.
Ochrona roślin nie zwiększa plonów tylko ogranicza straty
Człowiek próbuje ograniczać te straty poprzez działania pielęgnacyjne, których elementem jest ochrona roślin obejmująca stosowanie metod bądź ekologicznych bądź chemicznych. Ochrona roślin to celowe działanie człowieka, które ma pomóc roślinom/grzybom opanowanym przez agrofagi aby nie zostały silnie uszkodzone bądź zniszczone. Trzeba pamiętać, że ochrona roślin absolutnie nie ma żadnego wpływu na wzrost plonów – gdy człowiek po jej zastosowaniu widzi lepsze plonowanie to widzi wtedy prawdziwe plonowanie danej rośliny czy też grzyba o ile warunki siedliska (światło, temperatura, gleba i jej żyzność oraz pH, nawiązana mykoryza itd.) sprzyjają danym uprawom.
Zawsze powinno się stosować jako pierwsze metody proekologiczne, gdzie tzw. profilaktyka, czyli zapobieganie masowemu namnażaniu i pojawianiu się chwastów, chorób i szkodników ma kluczową rolę do odegrania. Nikt nikomu, póki co nie zakazuje także stosowania odpowiednich chemicznych środków ochrony roślin, ale warto wpierw wypróbować różne biopreparaty, jeżeli są dostępne na określone uprawy i organizmy szkodliwe. Gdy nie ma ekologicznej alternatywy a zagrożone są poważnie rośliny/grzyby uprawne przez liczny pojaw agrofagów to część ogrodników sięga po środki ochrony roślin, które jakby nie było są „lekarstwami dla roślin” bo za ich pomocą chcemy ograniczyć pewne problemy, które osłabiają lub niszczą organizmy naszych roślin. Tu dochodzimy zatem do tematyki środków ochrony roślin i ich stosowania w ogrodach, których posiadaczami są w zdecydowanej większości przypadków amatorzy zwani hobbystami a używając terminologii prawnej – nieprofesjonalni użytkownicy środków ochrony roślin.
To nie żadna ujma na honorze być nieprofesjonalnym użytkownikiem środków ochrony roślin
Wreszcie po wielu latach zaczyna się przebijać do Społeczeństwa to co w zawodowych kręgach rolniczych i ogrodniczych nie jest niczym nowym, a mianowicie to, że odpowiednie przepisy prawne wprowadziły podział kto może kupować i stosować środki ochrony roślin dostępne legalnie w Polsce na mocy wpisu do Rejestru środków ochrony roślin prowadzonego przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Coraz częściej słychać bowiem nie tylko o profesjonalnych, ale i nieprofesjonalnych użytkownikach środków ochrony roślin i tego, kto co może choćby stosować z dostępnych na rynku środków ochrony roślin.

Gdy to co produkujesz trafia na rynek ciąży na tobie ogromna odpowiedzialność
Zawodowi producenci roślin i grzybów uprawnych, których plony są wykorzystywane np. do bezpośredniego spożycia, w produktach spożywczych, paszach, czy też stanowią surowiec w innych gałęziach gospodarki np. medycynie, kosmetyce itd. często gospodarujący na dużych powierzchniach stanowią kluczowy element tzw. zabezpieczenia żywnościowego kraju, ale zarazem to co wytwarzają trafia do ogółu Społeczeństwa bezpośrednio lub pośrednio. Pomyślmy sobie co by było, gdyby każdy mógł stosować bez regulacji prawnych dowolne nawozy sztuczne i dowolne pestycydy chemiczne według własnego uznania (może na zasadzie: sypnę/poleję więcej to …lepiej zadziała) i nikt by tego nie kontrolował np. sprawdzając zawartość pestycydów w glebie, roślinach oraz w plonie finalnym i w produktach w którego skład wchodzi? Aż takie mamy zaufanie do innych? Na serio nikt by nie naginał tej wolności byle zarobić, tym bardziej gdyby nikt tego nie kontrolował co jest wpuszczane na rynek spożywczy? Brrr……aż ciarki nam przeszły po plecach na samą myśl ,bo jak każdy doskonale wie…w każdej dosłownie każdej grupie zawodowej obok uczciwych ludzi znajdzie się promil, kilka procent czarnych owiec, które niszczą opinię całości. Tak jest z rolnictwem i ogrodnictwem zawodowym – kilka czarnych owiec zostanie złapanych na nieuczciwych praktykach, media to nagłaśniają i Społeczeństwo potem feruje wyroki ogólne typu, że wszyscy rolnicy i ogrodnicy to truciciele środowiska, ludzi itd…. To niesprawiedliwe i krzywdzące, bo trzeba piętnować czarne owce a nie całą grupę zawodową. Z tego powodu odpowiednie regulacje prawne i odpowiednie instytucje państwowe mają za zadanie stać na straży abyśmy nie byli narażeni na zagrożenie np. ze strony niebezpiecznej żywności np. nadmiernie nawożonej, zawierającej metale ciężkie, duże ilości mykotoksyn, czy też z przekroczonymi normami zawartości substancji czynnych pestycydów, w tym czy nie użyto zakazanych substancji chemicznych w Polsce. To choćby z tego powodu tak dużo się mówi o umowie UE i MERCOSUR, gdzie choćby brazylijscy czy argentyńscy rolnicy mogą stosować w uprawie roślin o wiele więcej pestycydów na swoje uprawy (mają inne normy ich zawartości niż Unia), w tym opartych o chemikalia zakazane w UE aniżeli polscy czy też pozostali unijni rolnicy/ogrodnicy. To samo tyczy się hodowli zwierząt i choćby kwestii stosowania antybiotyków. Nie byłoby problemu, gdyby plony roślin czy też produkty odzwierzęce tam zostawały, ale UE pozwoliła je sprowadzać na swój obszar ….co zatem z pozostałościami pestycydów (w tym tych zabronionych w UE) bądź antybiotyków w takich produktach? Czy kraje MERCOSUR będą równe wobec przepisów prawa jakie obowiązują naszych polskich i unijnych rolników/ogrodników? Czy te same normy zawartości szkodliwych substancji będą wobec nich stosowane co wobec naszych producentów? Jest tu wiele niejasności, dlatego warto doceniać własne, w tym oczywiście dążyć do tego, aby żywność była coraz lepszej jakości i w pełni bezpieczna dla zdrowia pod kątem tego co może w sobie zawierać.
Nawet gdy masz malutki ogródek i produkujesz tylko dla siebie to chyba nie chcesz siebie i swoich bliskich podtruwać?
Gdy mówimy z kolei o amatorach czy też hobbystach rolniczych/ogrodniczych to, jeżeli cokolwiek uprawiają jadalnego to zazwyczaj jest to produkcja roślinna/zwierzęca na bardzo małą skalę na własne cele, bez wprowadzania plonu/surowca do obrotu handlowego. Tu zaliczymy choćby działkowców czy też ogrodników tzw. przydomowych. To co uprawiają/hodują sami potem choćby spożywają w swoim tzw. rodzinnym kręgu. Gdy poprzez brak wiedzy i zaniedbanie dojdzie choćby do skażenia roślin jadalnych nadmiernie użytymi nawozami czy też pestycydami to nikt tego nie zbada, bo jest to indywidualna produkcja na własne cele. Chyba nikt by nie chciał zresztą dożyć czasów, aby był nakaz prowadzenia corocznej ewidencji roślin jadalnych uprawianych przez amatorów i aby na etapie zbiorów plonów był obowiązek oddawania próbek (na własny koszt) do laboratoriów czy nie ma w nich niebezpiecznych substancji czy to pochodzenia naturalnego (metale ciężkie, mykotoksyny) czy przemysłowego (np. nawozy sztuczne, pestycydy). Wychodzi się bowiem z założenia, że człowiek sam sobie i swoim bliskim nie zrobi krzywdy poprzez wytworzenie żywności skażonej substancjami niebezpiecznymi. Podjęto jednak kroki, aby pewne substancje chemiczne zawarte w części środków ochrony roślin nie mogły być używane przez amatorów z różnych powodów np. są wysoce niebezpieczne, wymagają aplikacji przez profesjonalny sprzęt, mają długi okres karencji, są sprzedawane wyłącznie w dużych opakowaniach itd…. Przynależność takich hobbystów do grupy nieprofesjonalnych użytkowników środków ochrony roślin to nie ujma na honorze tylko pomoc w tym, aby do amatorskich upraw prowadzonych głównie przez osoby niemające wykształcenia rolniczego i ogrodniczego, w tym stosownych zezwoleń (np. na stosowanie środków ochrony roślin,) czy też od których nie wymaga się potwierdzenia np. sprawności technicznej opryskiwacza czy też prowadzenia ewidencji środków ochrony roślin stosowanych we własnym ogrodzie nie trafiały pewne pestycydy, które przez brak należytej wiedzy, doświadczenia ale i profesjonalnego sprzętu mogłyby być stosowane niepoprawnie stanowiąc zagrożenie dla człowieka, zwierząt i środowiska. Muszą one być też prawidłowo przechowywane (podobnie jak środki ochrony roślin dla hobbystów), aby nie stanowiły zagrożenia. Poza tym pewne pestycydy są sprzedawane tylko w dużych opakowaniach, zatem hobbysta miałby problem, bo pozostawałyby mu duże ilości przeterminowanych środków, które prawo nakazuje oddać (odpłatnie) do zakładów unieszkodliwiających niebezpieczne substancje. W sklepach ogrodniczych można zatem kupić wiele środków ochrony roślin, zazwyczaj w małych opakowaniach wystarczających dla ochrony małej powierzchni, zazwyczaj z którymi nie ma większego problemu jeżeli chodzi o odmierzanie odpowiednich dawek do zabiegu, a które mają na opakowaniu wyraźnie zaznaczone, że są dla nieprofesjonalnych użytkowników środków ochrony roślin i te środki będąc amatorami/hobbystami zawsze powinniśmy wybierać a sprzedawcy w sklepach tylko takie powinni nam proponować gdy nie okazaliśmy im stosownego zaświadczenia o ukończeniu szkolenia ze stosowania środków ochrony roślin.
Koniec priorytetu zysku nad bezpieczeństwem człowieka, zwierząt i środowiska
Jak wiemy przez lata do rąk hobbystów niemających zezwoleń na zakup środków ochrony roślin drogą internetową, ale i przez zakupy w sklepach stacjonarnych trafiały środki przeznaczone dla profesjonalnych użytkowników środków ochrony roślin, które nigdy z założenia prawa nie powinny być w rękach amatorów – tu nie chodzi o żadną dyskryminację tylko o to, aby były używane przez kompetentne osoby i były właściwie przechowywane i unieszkodliwiane.
Czy to wina hobbystów, że takie profesjonalne pestycydy stosowali w swoich małych ogródkach? I tak i nie ! Tak, bo powinni wiedzieć do której grupy należą, a zwłaszcza powinni czytać opisy na opakowaniach i etykietach, dokładnie tak samo jak czytają etykiety na produktach spożywczych, ale ……tam pisze dla kogo jest przeznaczony dany preparat.
Główna jednak wina leży po stronie sprzedawców i nawet ekran komputera nie zwalniał nikogo z obowiązku weryfikowania kto jaki środek kupuje i czy ma na niektóre preparaty stosowne zezwolenie. Poza tym bardzo często hobbyści nie mają wiedzy co konkretnie zagraża ich uprawom i po to pytają sprzedawców, aby coś im doradzili, nierzadko przynosząc próbki roślin uszkodzonych – gdy zatem hobbysta na dany problem otrzymywał od sprzedawcy środek dla niego nieprzeznaczony to mamy tu do czynienia z jawnym narażaniem osoby postronnej na niebezpieczeństwo. To się kwalifikuje już pod prokuraturę, ale ogrodnicy-amatorzy chcąc ratować swe rośliny nie siedzą przecież w przepisach prawnych tylko wierzą w dobre intencje sprzedawcy, że on im doradzi odpowiedni dla nich preparat. Gdy jednak sprzedawca otwarcie mówił, że ma produkt z półki dla profesjonalistów, ale może go sprzedać tylko osobie, z którą przyjdą następnym razem, jeśli okaże mu ona ważne zaświadczenie pozwalające na zakup i stosowanie środków ochrony roślin to tu mamy do czynienia z profesjonalnym doradztwem.
Co zgubiło jednak niektórych sprzedawców, którzy nie weryfikowali rzetelnie kto kupuje w ich sklepie dany środek? – chęć zysków tudzież wyczyszczenia magazynów. Dlaczego to? Bo każdy sprzedający środki ochrony roślin przechodząc cykliczne szkolenie w zakresie doradztwa w stosowaniu środków ochrony roślin (dawniej w zakresie stosowania i konfekcjonowania środków ochrony roślin) doskonale wiedział komu może jaki preparat sprzedać. Po to są te szkolenia, aby mieć jakikolwiek nadzór nad stosowanymi chemikaliami w rolnictwie i ogrodnictwie, które przenikają przecież do organizmów żywych, zalegają w glebie, zanieczyszczają wody itd. Zasadniczo od lat był obowiązek weryfikowania czy dana osoba kupująca środek ochrony roślin. Każdy rolnik stosujący środki ochrony roślin musi takowe szkolenie na ich stosowanie mieć bez wyjątku, dlatego nie mają problemów z nabyciem tych, które są im dedykowane jako dla profesjonalnych użytkowników, bo takowymi stają się po szkoleniach. Ale też trzeba wiedzieć, że nawet osoba mająca zezwolenie na stosowanie środków ochrony roślin niektórych preparatów nie dostanie w swoje ręce. Tu mowa o środkach do fumigacji, które chcąc stosować np. w magazynach di zwalczania szkodników magazynowych wymagają odrębnego szkolenia tj. w zakresie stosowania środków ochrony roślin metodą fumigacji.
Każdy może stać się profesjonalistą, ale musi zdobywać odpowiednią wiedzę potwierdzoną stosownym dokumentem
Warto wiedzieć, że każda osoba, nawet niemająca wykształcenia rolniczego, ogrodniczego czy też szeroko rozumianego przyrodniczego może poprzez odbycie szkolenia z zakresu stosowania środków ochrony roślin poszerzyć swoje kompetencje. Być może nie każdy wie, ale Ośrodki Doradztwa Rolniczego, niektóre oddziały Naczelnej Organizacji Technicznej, Izy Rolnicze, ale i wiele podmiotów prywatnych prowadzi odpłatne szkolenia zezwalające na stosowanie środków ochrony roślin, czy też na handel nimi oraz doradztwo z tym związane. Szkolenia te maja zazwyczaj dwie formy: podstawową dla tych którzy po raz pierwszy starają się o pozwolenie oraz uzupełniającą, która służy odnowieniu wiedzy i kompetencji, ale już nie wymaga omawiania podstaw programowych. W praktyce zatem związanej z ochroną roślin spotkamy się z trzema szkoleniami:
- szkolenie w zakresie stosowania środków ochrony roślin (kto je posiada może stosować środki ochrony roślin przeznaczone dla profesjonalnych użytkowników ś.o.r. np. rolnicy i ogrodnicy "zawodowo" się zajmujący uprawą roślin muszą je mieć),
- szkolenie w zakresie doradztwa dotyczącego środków ochrony roślin (każdy sprzedawca środków ochrony roślin musi je mieć),
- szkolenie w zakresie stosowania środków ochrony roślin metodą fumigacji (takie uprawnienia zwykle mają firmy DDD czyli zajmujące się dezynfekcją, dezynsekcją i deratyzacją
Od 6 marca 2026 roku zmiany w przepisach prawa – bez posiadania zaświadczenia nie sprzedadzą ci środków ochrony roślin dla profesjonalistów
Po serii zatruć dzieci, ale i osób starszych środkami ochrony roślin o działaniu gazowym z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich latach podjęto się zmian w przepisach prawa, aby środki ochrony roślin przeznaczone dla profesjonalistów tylko do takich trafiały i aby sprzedawca miał obowiązek sprawdzania i ewidencjonowania kto ma stosowne zezwolenie.
Poniżej pozwalamy sobie w pełni zacytować (bez dodawania czegokolwiek od siebie) informację pod tytułem „Zasady sprzedaży środków ochrony roślin dla profesjonalistów” informującą o wprowadzonych zmianach w przepisach prawa, które wchodzą w życie z dniem 6 marca 2026 roku, którą opublikowano na stronie internetowej Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictw - TUTAJ - na bazie komunikatów Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Zasady sprzedaży środków ochrony roślin dla profesjonalistów
6 marca 2026 r. wejdą w życie przepisy korygujące dotychczasowe zasady obrotu środkami ochrony roślin. Przepisy te mają na celu:
- zapewnienie, aby środki ochrony roślin przeznaczone dla rolnictwa nie były stosowane przez amatorów,
- zapobieżenie zatruciom ludzi szczególnie niebezpiecznymi fumigantami,
- wyeliminowanie nieprawidłowości w sprzedaży internetowej środków ochrony roślin,
- usunięcie wątpliwości dotyczących kompetencji sprzedawców,
- umożliwienie zakupu środków ochrony roślin przez osoby upoważnione przez osobę przeszkoloną.
Szczególnie niebezpieczne fumiganty muszą trafiać wyłącznie do osób przeszkolonych w ich stosowaniu
Zmiany w obrocie dotyczą wyłącznie fumigantów zawierających:
- fosforek glinu,
- fosforek magnezu,
- fluorek sulfurylu.
Nowe zasady obrotu fumigantami obejmują:
- prowadzenie ewidencji nabywców fumigantów,
- dokumentowanie sprzedaży fumigantów fakturą,
- każdorazową weryfikację uprawnień do zakupu tych fumigantów (tj. zaświadczenia o ukończeniu szkolenia w zakresie stosowania środków ochrony roślin metodą fumigacji*),
- weryfikację dokumentu potwierdzającego tożsamość kupującego,
- wycofanie fumigantów ze sprzedaży internetowej**.
*nie dotyczy osób korzystających z wyłączenia z obowiązku ukończenia szkolenia
**zakaz nie obejmuje sprzedaży w łańcuchu dostaw i podmiotów świadczących usługi w zakresie fumigacji
Kompetencje sprzedawcy
Środki ochrony roślin przeznaczone dla rolnictwa muszą trafiać wyłącznie do rolników
Jednoznaczne potwierdzenie uprawnień sprzedawcy do:
- weryfikacji dokumentów uprawniających do zakupu i dokumentu potwierdzającego tożsamość kupującego (sprzedawca może poprosić o okazanie tych dokumentów, lecz nie prowadzi ich ewidencji, ani ich nie kopiuje),
- odmowy sprzedaży, jeżeli nabywca nie posiada uprawnień do zakupu środków ochrony roślin lub odmawia okazania dokumentów celem potwierdzenia tych uprawnień.
Kupujący musi mieć pewność legalności źródła nabywanych środków ochrony roślin
W ofercie sprzedaży internetowej środka ochrony roślin umieszcza się:
- numer wpisu do rejestru przedsiębiorców wykonujących działalność w zakresie wprowadzania środków ochrony roślin do obrotu lub konfekcjonowania tych środków,
- kopię zaświadczenia o dokonaniu wpisu do tego rejestru.
Przy sprzedaży internetowej środków ochrony roślin przeznaczonych dla użytkowników profesjonalnych kupujący podaje:
- imię i nazwisko,
- numer zaświadczenia o ukończeniu szkolenia w zakresie środków ochrony roślin albo numer zaświadczenia potwierdzającego posiadanie uprawnień do nabycia tych środków ochrony roślin,
- nazwę podmiotu, który wydał zaświadczenie o ukończeniu szkolenia w zakresie środków ochrony roślin albo wojewódzkiego inspektora, który wydał zaświadczenie,
- termin ważności zaświadczenia o ukończeniu szkolenia w zakresie środków ochrony roślin.
Środki ochrony roślin muszą być dostarczane w sposób niestwarzający ryzyka zanieczyszczenia żywności, pasz lub innych towarów.
Środków ochrony roślin przeznaczonych dla użytkowników profesjonalnych nie doręcza się do skrzynek pocztowych, automatów do pocztowej obsługi klientów i pomieszczeń, w których prowadzona jest sprzedaż żywności lub pasz.
Umożliwienie zakupu środków ochrony roślin (innych niż fumiganty z fosforkiem glinu lub magnezu oraz z fluorkiem sulfurylu) na podstawie pisemnego upoważnienia udzielonego przez osobę, która spełnia warunki wymagane do zakupu tych środków ochrony roślin.
Umożliwienie sprzedaży środków ochrony roślin przeznaczonych dla użytkowników profesjonalnych w pomieszczeniach, w których prowadzona jest sprzedaż pasz (pod zamknięciem w sposób zapewniający brak jego kontaktu z paszą).
Pełny tekst ustawy z dnia 7 listopada 2025 r. o zmianie ustawy o ochronie roślin przed agrofagami jest dostępny pod linkiemTUTAJ.
Pełny tekst znowelizowanej ustawy z dnia 8 marca 2013 r. o środkach ochrony roślin dostępny jest m.in. pod linkiem TUTAJ.
















































