
Mrówki „doją” mszyce i inne pluskwiaki – trofobioza
15 maja, 2026
Ziemia gnojowa – bogate w składniki pokarmowe podłoże do uprawy roślin. Jak ją zrobić?
17 maja, 2026Kret w ogrodzie to szkodnik czy nasz sprzymierzeniec? Poznaj to fascynujące zwierzę

To jedyny przedstawiciel rodziny Talpidae w Polsce !
O krecie europejskim (Talpa europaea) raczej każdy słyszał, gdyż tylko ten gatunek występuje w Polsce będąc zarazem jedynym przedstawicielem rodziny kretowate (Talpidae) w naszym kraju. Z tego już powodu warto się cieszyć, że rodzima fauna jest bogatsza o tak interesującego ssaka, silnie związanego ze środowiskiem glebowym, który zamieszkuje głównie pola, łąki, brzegi lasów liściastych, ale także choćby sady i ogrody. Żywego osobnika na własne oczy widziało zapewne niewielu z nas, za to większość zetknęła się bezpośrednio lub pośrednio ze śladami jakie po sobie pozostawia, bo są dość charakterystyczne, w tym nie każdy chciałby je widzieć we własnym ogrodzie.
Wygląd kreta jest idealnie skrojony do podziemia
Kret jest doskonale przystosowany ewolucyjnie do życia pod ziemią. Ma pomóc mu w tym m.in. krępy kształt ciała, silnie wydłużona czaszka, mocny układ kostny, niewielkie rozmiary (ok. 11-17 cm długości), mała waga (ok. 100-120 g), wydłużony pyszczek pełen receptorów czuciowych (w tym wyposażony w bardzo czułe narządy Eimera odbierające drgania, temperaturę ale i wilgotność), krótki ogonek również zaopatrzony w receptory czuciowe odbierające bodźce z otoczenia, bardzo gęste (jedno z najgęstszych wśród zwierząt), krótkie a zarazem miękkie futro ciemno zabarwione (młode rodzą się jednak zupełnie nagie), którego włosy ustawione są pionowo, co z kolei ułatwia poruszanie się w glebie, malusieńkie uwstecznione oczy ukryte w futrze (są niemal ślepe, ale odbierają bodźce świetlne stąd choćby wiedzą jaka jest pora dnia – dzień czy noc) czy też brak małżowin usznych (ale aparat słuchowy dobrze wykształcony i odbierający dźwięk).
Znakiem rozpoznawczym kreta są jednak masywne, silne kończyny przednie o dłoniach w kształcie łopat zwróconych na zewnątrz i zakończonych długimi pazurami, które pozwalają mu nie tylko drążyć w glebie, ale i przemieszczać się, w tym nieraz z zaskakującą szybkością. Ssak ten choć bardzo słabo widzi to dysponuje doskonałym zmysłem dotyku pozwalającym choćby z odległości 1-1,5 m wyczuć drgania generowane przez jego przyszłą ofiarę, ma także dobry węch i słuch.

Kret nie lubi tłoku, jest agresywnym samotnikiem oraz wydaje 1 miot w roku
Kret to niezwykle ciekawy, ale i wyjątkowo skryty ssak dożywający do 3-4 lat, którego miejscem życia jest środowisko glebowe. Owszem zdarza się nieraz spotkać niezdarnie poruszające się po powierzchni gleby osobniki (zwłaszcza młode), ale jest to związane głównie z poszukiwaniem nowego terytorium, gdy robi się zbyt tłoczno w danym miejscu lub gdy woda zaleje dotychczasowe miejsce życia. Taka migracja kończy się zwykle dużą ich śmiertelnością wskutek działania drapieżników.
Kret jest gatunkiem terytorialnym i prowadzi samotniczy tryb życia w swoich kanałach i komorach. Jest wysoce agresywny i toczy zacięte walki z przedstawicielami własnego gatunku, kończące się często zabiciem i zjedzeniem przeciwnika, gdy zostaną naruszone granice terytorium. Łączy się w pary wiosną i tylko w celu odbycia kopulacji, po której samiec odchodzi w swoją stronę a samica zwykle sama buduje gniazdo, w którym urodzi młode. Kret wydaje 1 miot w roku, ciąża trwa ok. 30 dni, a młode w liczbie od 2 do 7 szt. rodzą się od kwietnia do czerwca. Samice opiekują się nimi przez 5-6 tygodni, po czym potomstwo opuszcza gniazdo i rozchodzi poszukując własnej przestrzeni.
Kret jest niczym górnik przodowy, ale przy okazji jego pracy powstają "szkody kretowe", który nie każdy chce zaakceptować
Kret najlepiej czuje się w podłożu żyznym i spulchnionym w którym łatwiej mu kopać i gdzie zwykle jest więcej pokarmu.To choćby jeden z powodów, dlaczego wkracza do ogrodów. Nie przepada za glebami piaszczystymi, kamienistymi, bardzo gliniastymi, ale także za takimi, w których utrzymuje się wysoki poziom wód gruntowych. Wskazuje się, że kret jest w stanie wykopać korytarz o długości około 5 metrów w ciągu godziny.
W okresie wiosenno-letnio-wczesnojesiennym porusza się zazwyczaj w płytszych warstwach gleby tj. na głębokościach od około 10 do 20-40 cm, gdzie buduje chodniki żerowe, które kilka razy w ciągu dnia przemierza, gdyż stanowią one także pułapkę, w którą wpadają głównie owady stanowiące obok dżdżownic ważne pożywienie. Kret w takich chodnikach-pułapkach jest w stanie przemieszczać się z prędkością nieco ponad 20 metrów/minutę. Z racji tego, że na tych głębokościach rozwija się także system korzeniowy większości roślin jakie ogrodnik sieje i sadzi, ale są tu także cebule, bulwy oraz kłącza to, gdy znajdą się na trasie kolizyjnej z korytarzem żerowym jaki kret buduje, to przypadkowo mogą zostać uszkodzone, albo całkowicie zniszczone. Jest to jednak niezamierzony efekt, bo kret nie odżywia się roślinami.
Warto także mieć świadomość, że na głębokościach od 50 do 150, a niektóre źródła podają nawet, że do 200 cm znajdują się korytarze zimowe i komora zimowa, ale i komory pełniące rolę spiżarni, w których gromadzone są upolowane ofiary. Kret nie zapada w sen zimowy (hibernację) lecz jest aktywny przez cały rok.
Gniazdo lęgowe jest zwykle tworzone na głębokości ok. 50 cm i znajduje się pod największą z kretówek widocznych na powierzchni. Komora lęgowa ma zwykle 25 cm średnicy i wyścielana jest trawą, mchem i liśćmi, które samica znosi z różnych miejsc, w tym z powierzchni gleby.
Kretowiska to najwidoczniejszy ślad jaki pozostawia kret
Kret podobnie jak górnik wydobywający węgiel, aby drążyć tunele w podłożu a tym samym iść naprzód musi gdzieś usuwać to co już wykopał. W glebie, w której ssak się znajduje nie da się całego urobku zagarnianego (a raczej zdrapywanego) przednimi łapami z „przodka” ściany tunelu poupychać po bokach korytarza, tak żeby pozostał drożny, zatem jedyny możliwy kierunek do jego „wyrzucenia” to powierzchnia. Kret musi zatem zbudować korytarz prowadzący na powierzchnię za pomocą którego transportuje nadmiar gleby, którą ukopał i w ten sposób powstają mniejsze bądź większe kopce. Robi to w ten sposób, że glebę zdrapywaną ze ściany przedniej przesuwa łapami pod brzuchem za siebie i dopiero, gdy materiału jest już za nim dużo, odwraca się i przednimi łapami wypycha urobek ważący często kilkanaście lub kilkadziesiąt razy więcej (podaje się, że może to być nawet 1-2 kg) niż on sam ku powierzchni przez wcześniej zbudowany korytarz.

Kretowiska, czyli najczęściej obserwowany „objaw” obecności kreta na danym terenie nie są zwykle mile widziane przez część ogrodników, zwłaszcza gdyż jest ich dużo lub bardzo dużo (co się zdarza). Pojedyncza kretówka zazwyczaj ma kilkadziesiąt centrymetrów średnicy u podstawy oraz wysokość do ok. 20-30 cm. Nie jest wykluczone znalezienie o wiele większych kopców mających nawet szerokość ponad 1 m u podstawy, jak i bardzo małych – wszystko zależy od tego, ile „urobku” kret musi usunąć z miejsca w którym kopie.
W ciągu dnia jeden kret jest w stanie usypać nawet do 50-70 kopców. Mogą one pogarszać efekt wizualny ogrodu, jak również bezpośrednio uszkadzać lub niszczyć część roślin, które znajdują się w miejscu ich usypania. Takie uszkodzenia roślin, jak również pogorszenie wyglądu ogrodu powstają także przez przypadek jako uboczny efekt normalnego zachowania kreta w środowisku.
Krety są aktywne całą dobę, ale jest to aktywność cykliczna w trakcie której przez ok. 4 godziny ssaki są ruchliwe i wykonują „swoją pracę” po czym przez ok. 3-4 godziny odpoczywają. Jak wykazały obserwacje najwięcej kretowisk powstaje we wczesnych godzinach rannych, gdy krety szczególnie intensywnie budują nowe chodniki i komory.
Czy kret to przekleństwo dla ogrodu?
Na działkach, w ogrodach i przydomowych sadach kret przez niektórych ogrodników (bo nie każdy ma z nim problem) jest uznawany za intruza a niekiedy wręcz za szkodnika, którego należy się szybko i skutecznie pozbyć. Dobrze to widać, gdy śledzi się wpisy na ogrodniczych forach internetowych, często opatrzonych fotografiami z miejsca zdarzenia. Nie w każdym jednak ogrodzie kret się pojawia, w tym nie na każdej posesji wykazuje tak wysoką aktywność, że pozostawia po sobie dosłowne „pobojowisko” czy to na trawniku, na rabatach kwietnych i grządkach warzywnych czy też pomiędzy krzewami i drzewami owocowymi.Trzeba jednak mieć na uwadze, że lokalnie ssak ten może stanowić faktycznie problem, gdy dojdzie do znacznego spadku wizualnej atrakcyjności ogrodu bez względu na to czy jest on utrzymany bardziej w stylu naturalistycznym czy też wysoce wypielęgnowanym. W każdym przypadku jakieś koszty i nakłady pracy zostały wszak poniesione przesz ogrodnika. Uszkodzone lub zniszczone rośliny w niektórych częściach ogrodu, powstanie nierówności na powierzchni gruntu (kopce, ale i zapadliska korytarzy), czy też utrudnienie prowadzenia niektórych prac pielęgnacyjnych np. koszenia trawy, w tym przez kosiarki automatyczne to najczęściej wymieniana szkodliwość kreta.
W ostatnich latach niektórzy kretowi przypisują także i to, że jego chodniki działają jak odwodnienie i przesuszają podłoże w okresach braku opadów, co negatywnie ma wpływać na rośliny. Jest to jednak mocno naciągany argument biorąc pod uwagę, że kret poprawia ogólnie strukturę gleby. Poza tym w przesuszonym podłożu sam kret ma problem choćby wskutek spadku ilości dostępnego pokarmu, ale niedobory wody w podłożu mogą także utrudniać drążenie chodników, zwłaszcza na ciężkich glebach, w ich płytszych warstwach.
Kret nie jest roślinożerny, woli mięso, w tym zjada wiele groźnych szkodników roślin
Kret to typowy mięsożerca tak samo jak ryjówka. Zjada dziennie tyle pokarmu, ile mniej więcej waży. Jego głównym pokarmem są owady oraz inne bezkręgowce np. pierścienice czy też mięczaki (głównie ślimaki i ich jaja) znajdujące się w glebie. W jego diecie można znaleźć obok dżdżownic, które najbardziej preferuje, także znane szkodniki różnych roślin jak: pędraki, drutowce, turkucia podjadka, ślimaki nagie, gąsienice i poczwarki rolnic oraz wiele innych larw, poczwarek oraz osobników dorosłych owadów obecnych w środowisku glebowym (choćby różnych chrząszczy).

Okazyjnie może zjadać także pajęczaki ukrywające się w glebie, młode żaby (nie ropuchy), jak również młode ssaki np. oseski gryzoni, jeżeli natrafi na gniazdo z młodymi. Nie pogardzi także padliną, w tym może zjadać osobniki swojego gatunku zwłaszcza w sytuacjach obrony własnego terytorium, gdy intruz naruszy jego granice. Kret odgrywa zatem bardzo dużą rolę w zmniejszaniu liczebności wielu szkodników roślin jakie człowiek uprawia w ogrodzie. Jest bez dwóch zdań gatunkiem pożytecznym.
Poprawia strukturę gleby
Kret tworząc sieć chodników oraz komór na różnych głębokościach bierze udział w spulchnianiu i napowietrzaniu gleby, zwłaszcza w jej głębszych warstwach, co jest szczególnie istotne, gdy dysponuje się glebami o zwięzłej strukturze. Taka działalność kreta sprzyja choćby migracji systemu korzeniowego roślin w głębsze warstwy podłoża.
Co przyciąga krety do naszego ogrodu?
Kret choć niemal ślepy ma doskonale rozwinięte zmysły węchu, słuchu i dotyku za pomocą których lokalizuje swoje pożywienie, którym są zwłaszcza dżdżownice i różne owady. Ssak ten nie będzie zasiedlał terenu ubogiego w pokarm, stąd też migruje w jego poszukiwaniu i tak choćby wkracza do ogrodów. Trudno jednak ocenić jak długo ssak ten będzie obecny w nim, bo to zależy nie tylko od ilości pożywienia jaką znajdzie, ale także od warunków jakie w nim zastanie – czy będą sprzyjały jego osiedleniu się na dłużej, czy też przeciwnie.
Jako że większość ogrodników przykłada coraz większą wagę do zwiększania żyzności gleby poprzez wdrożenie metod umożliwiających m.in. wzrost w niej zawartości materii organicznej, która jest kluczowa dla budowy warstwy próchnicznej nie ma się co dziwić, że jest to działanie atrakcyjne dla tych ssaków, bo zwiększa choćby liczebność pożytecznych dżdżownic, na które chętnie polują, ale i innych bezkręgowców. Ogrodnik rozumiejący prawa przyrody wie dobrze, czym są łańcuchy pokarmowe (troficzne) i nie będzie oceniał kreta negatywnie za to, że ten wyjada mu z gleby dżdżownice. Kret z kolei paść może łupem choćby lisa, tchórza, łasicy, ptaków drapieżnych, a w ogrodach choćby kota czy też psa.
W ogrodach dość często prowadzi się działania spulchniające glebę, co także może być działaniem atrakcyjnym dla kreta, bo choćby ułatwia mu odżywoanie ale i poruszanie się.
Kret może być wskaźnikiem innych problemów jakie ogród ma
Często obwinia się krety za uszkadzanie bądź niszczenie takich elementów ogrodu jak zadbane trawniki czy też grządki obsadzone roślinami ozdobnymi i jadalnymi, ale równie często zapomina się, że takie miejsca to także idealne siedlisko dla rozwoju szkodników, zwłaszcza drutowców, pędraków, turkuci i ślimaków na które kret poluje i których liczna obecność go zwabia na dany obszar. Obecności zwłaszcza młodocianych osobników wymienionych szkodników początkowo człowiek może nie dostrzegać, gdyż ukryte w glebie stopniowo uszkadzają rośliny i zwiększają wymiary ciała. Kret dzięki swoim zmysłom wie o nich wcześniej i wkracza na dany obszar celem skorzystania z bogactwa.
Pożyteczna rola kreta. Nie przyrównujmy jego szkodliwości np. do nornic
Kreta trudno nazwać szkodnikiem, bo w przyrodzie takie nazewnictwo nie funkcjonuje. Jest to określenie sztuczne, które człowiek przypisuje tym organizmom, które uznaje za wrogie sobie, bo przeszkadzają choćby w jego działalności ogrodniczej. Szkodliwość kreta w zdecydowanej większości przypadków wiąże się z pogorszeniem atrakcyjności wizualnej ogrodu, a w mniejszym z faktycznym uszkodzeniem bądź zniszczeniem roślin jakie zostały posiane lub posadzone w ogrodzie.
Czy należy zatem szkodliwość tego ssaka zrównywać choćby z tą jaką powodują nornice, karczowniki, ślimaki nagie, czy też niektóre owady i pajęczaki (np. drutowce, mszyce, wciornastki, przędziorki, szpeciele itd.)? W jednostronnej ocenie kreta jako gatunku szkodliwego dla człowieka zazwyczaj pomija się z niewiedzy bądź celowo jego ogromną rolę w przyrodzie jako gatunku aktywnie polującego na wiele glebowych szkodników roślin uprawnych, ale i poprawiającego choćby strukturę podłoża, w którym żyje. To, że kret poluje na dżdżownice tak bardzo doceniane przez ogrodników jako ważnego składnika tzw. żywej gleby nie powinno przysłaniać jego roli jako polepszacza struktury podłoża, ale i gatunku ograniczającego pojaw wielu szkodników glebowych roślin.
Kret pod częściową ochroną prawną!
Kret na mocy Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt jest pod częściową ochroną prawną w Polsce. Oznacza to m.in., że nie wolno go zabijać, okaleczać, płoszyć, chwytać, niszczyć jego siedlisk w środowisku naturalnym itp. za co grozi choćby kara grzywny. W rozporządzeniu uwzględniono pewne wyjątki, a mianowicie, że ta ochrona nie dotyczy osobników znajdujących się na terenie ogrodów, upraw ogrodniczych, szkółek leśnych, trawiastych lotnisk, ziemnych konstrukcji hydrotechnicznych oraz obiektów sportowych. W takich miejscach jak najbardziej można zgodnie z prawem kreta odstraszać, ale jego celowe zabijanie jest wysoce dyskusyjne, biorąc pod uwagę rolę jaką zwierzę to odgrywa w przyrodzie, coraz trudniejsze warunki jakie ma do swojego rozwoju wskutek działalności człowieka, ale i zmian klimatycznych. Poza tym nie można zapominać także o tym, że kret jest rodzimym gatunkiem, nieinwazyjnym, wyjątkowym pod kątem wyglądu, ale i miejsca oraz sposobu życia w porównaniu do innych ssaków obecnych w kraju. Ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 r. także uwzględnia ochronę kreta wskazując choćby w art. 21, że „Zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu, z wyjątkiem tych, o których mowa w art. 33a ust. 1.”.
Poznać miejsca najwyższej aktywności kreta
Wpierw warto poznać przyczynę, dlaczego kret tak bardzo polubił nasz ogród, w tym poznać miejsca w których jest najaktywniejszy pod kątem choćby drążenia przypowierzchniowych chodników bądź tworzenia kretowisk – to będą jego żerowiska być może zasobne w dżdżownice, ale równie dobrze mogą to być szkodniki glebowe z którymi on walczy oczyszczając tym samym stanowisko. Warto pamiętać, że większość drutowców i pędraków ma okres larwalny trwający 4-5 lat, a to oznacza, że przez większość tego czasu będą uszkadzały rośliny w ogrodzie. Kret owszem narobi troszkę bałaganu w jednym roku, ale gdy zje większość pokarmu odejdzie w poszukiwaniu lepszego miejsca. Gdyby nie on, to ogrodnik musiałby walczyć z coraz większymi a tym samym coraz bardziej żarłocznymi larwami wymienionych szkodników przez tak długi czas.
Zaakceptowanie kreta i nauka cierpliwości
W dobie troski o bioróżnorodność i jej zachowanie, niektórzy ogrodnicy odchodząc od ogrodów mocno wypielęgnowanych na rzecz naturalistycznych niekiedy także zmieniają sposób myślenia o przyrodzie jako takiej, w tym o gatunkach zasiedlających dane miejsce. Kret w takim przypadku jest tolerowany, pomimo że może napsocić, ale już sam styl ogrodu, w tym nasadzenia jakie w nim wdrożono powodują, że jego obecność nie jest aż tak odczuwalna. Uznaje się, że pobędzie jakiś czas, pożeruje i z czasem odejdzie szukając nowego żerowiska, tylko potrzeba dozy cierpliwości, aby tak się stało.
Odstraszanie, jest zawsze lepszym wyborem niż zabijanie
Kret, jeżeli natrafi w ogrodzie na bogate zasoby pokarmu nie jest taki prosty do przepędzenia, biorąc pod uwagę, ile pokarmu dziennie potrzebuje i jak bardzo wyczulone ma zmysły na sygnały generowane przez jego przyszłe ofiary. Warto jednak robić wszystko, aby go wypłoszyć a nie uśmiercić, zwłaszcza jeżeli rozumie się jego rolę w przyrodzie, ale i unikalność gatunkową jaką sobą reprezentuje w rodzimej faunie.
Wielu ogrodników skarży się, że rekomendowane sposoby niechemicznego odstraszania kretów albo działają krótko albo wcale. Czy należy je zatem porzucić na rzecz drastyczniejszych? – absolutnie nie, ponieważ powinny one zawsze stanowić podstawę ochrony ogrodu do której ewentualnie dokłada się dodatkowe elementy, w sytuacji, gdy nie widać poprawy sytuacji. Kluczowa jest tu systematyczność działania, ale i skala, która powinna być na tyle duża, żeby kret wyniósł się daleko poza ogród a nie przeniósł w inną jego część, z której znów będzie musiał być przepędzany. Należy tylko pamiętać, że jeżeli w naszym ogrodzie jest coś co mocno przyciąga kreta, to zapewne w miejsce wypłoszonego osobnika przyjdzie inny, który będzie chciał objąć nowe terytorium.
Metody mechaniczne
Tu zalicza się choćby systematyczne rozgarnianie kretówek, aby kopiący kret był łatwiej widoczny choćby dla wrogów naturalnych, czy też blokowanie korytarza wylotowego np. kamieniami wrzucanymi do odkrytego chodnika. Kret jak najbardziej może obejść takie sposoby. W tej metodzie niekiedy stosuje się zalewanie odkrytego korytarza wodą, ale często jest to tak rozległa sieć, że trudno uzyskać skuteczny efekt zmuszający kreta do migracji.
Wibracje i dźwięki
W proekologicznym odstraszaniu kreta wykorzystuje się jego nadwrażliwość na różnego rodzaju drgania, ale i reagowanie na odgłosy. Poprzez pogorszenie jakości miejsca próbuje się zniechęcić go do przebywania na danym obszarze. Odstraszacze czy to domowej produkcji czy też kupne mają za zadanie generować albo nadmierne wibracje gleby albo wprowadzać hałas w postaci fali dźwiękowej lub ultradźwiękowej albo robić jedno i drugie (wibracyjno-akustyczne), co kretom pogarsza warunki życia, w tym zostają przebodźcowane, a to z kolei może wpłynąć na trudności ze znalezieniem pożywienia i będzie tym samym sygnałem dla kreta, że musi się przenieść w inne, spokojniejsze miejsce.
Zapachy odstraszające
Kret ma dobry zmysł węchu, dlatego próbuje się z bardzo różnym skutkiem wykorzystać to w jego odstraszaniu. Mowa tu choćby o niektórych roślinach mogących zniechęcać go do wizyty w danej części ogrodu, jeżeli jest ich wystarczająco dużo posadzone (np. aksamitka, szachownica, bazylia, wilczomlecz, lawenda).
Część osób w korytarze wkłada choćby rozgniecione ząbki czosnku, przecięte fragmenty cebuli, sierść kota lub psa, włosy ludzkie, fusy z kawy, gałązki lawendy, gałązki żywotnika zachodniego uprzednio zgniecione lekko, aby z igieł szybciej parowały olejki eteryczne, kawałki tkanin nasączone octem itp. Można także kupić gotowe produkty w postaci granul lub cieczy, które uwalniają zapach. Jako że kret tworzy liczne korytarze, stąd też warto odszukać sąsiednie, celem aplikacji i tam zapachu potencjalnie zniechęcającego kreta do przechodzenia danym chodnikiem.
Gaz odstraszający
Mowa tu przede wszystkim o karbidzie, czyli węgliku wapnia, którego kawałki wkłada się do chodników, przysypuje glebą, tak aby pod wpływem wilgoci i powietrza wydzielał się gaz zwany acetylenem, który kreta nie uśmierca, ale odstrasza tym skuteczniej im częściej i dłużej jest uwalniany.
Metody chemiczne
Do tej metody można zaliczyć choćby chemiczne substancje zapachowe mogące potencjalnie odstraszać kreta. Przykładem są kulki na mole o zapachu lawendy, które niektórzy wkładają do chodników, ale w ten sposób można skazić chemikaliami glebę w ogrodzie, a niekoniecznie kret się wyniesie.
Nie ma aktualnie dostępnych dla amatorów środków ochrony roślin tzw. talpicydów, które posiadałyby dopuszczenie do ograniczania populacji kretów. Nie ma także i nigdy nie było dopuszczonych dla hobbystów żadnych fumigantów (preparaty o gazowym działaniu) zawierających fosforek glinu lub fosforek magnezu, które w postaci pastylek/tabletek można było wkładać do chodników, a które w kontakcie z wilgocią uwalniały łatwopalny i wysoce toksyczny tak dla kreta jak i człowieka fosforowodór.
Moda jaka zapanowała w ostatnich latach na stosowaniu przez amatorów tak skrajnie niebezpiecznych preparatów do zwalczania kretów, czy też nornic miała niestety tragiczne konsekwencje w postaci utraty życia bądź pogorszenia zdrowia u kilku osób, co też spowodowało zmiany w prawodawstwie. Nowe przepisy skorygowały dotychczasowe zasady obrotu środkami ochrony roślin, tak aby preparaty przeznaczone dla profesjonalistów nie trafiały w ręce amatorów nieposiadających stosownych uprawnień do ich zastosowania.
Chemicznie kreta mogą zabić tylko firmy DDD mające stosownne zezwolenia
Istnieje jednak możliwość chemicznego zwalczania kretów na terenie, na którym nie obowiązuje ochrona gatunkowa, jeżeli ktoś koniecznie będzie chciał to uczynić, ale wymaga wynajęcia specjalnej firmy działającej w obszarze DDD (dezynfekcja, dezynsekcja i deratyzacja), która ma stosowne zezwolenia, w tym na stosowanie fumigantów. Innej drogi nie ma.
















































