
Odkażanie szklarni i tunelu siarką – stary sposób dezynfekcji osłon
20 marca, 2025
Dziki szczypiorek w ogrodzie – pierwsza nowalijka
30 marca, 2025Jak i kiedy sadzić drzewa i krzewy owocowe z odkrytym korzeniem?

Rośliny z "gołym" korzeniem wymagają większej uwagi
Dostajemy zapytania w jaki sposób w naszym ogrodzie wsadzamy drzewa i krzewy owocowe z których w późniejszym czasie zbieramy plony. Otóż tu wielkiej filozofii nie ma, ale warto na tym etapie zapewnić młodym roślinom jak najlepsze warunki do rozwoju. Dlaczego? Nie każdy z nas ma dobrą glebę pod uprawę drzew i krzewów owocowych. U jednych z nas są to gleby bardzo ubogie, lekkie, szybko przesuszające się, co w ostatnich latach niedoboru opadów jest szczególnie uciążliwe. Jeszcze inni z nas mają gleby gliniaste, bardzo ciężkie, które w okresach suszy mogą choćby pękać i rozrywać delikatny system korzeniowy roślin.
Gleba – jej struktura, żyzność, odczyn, zasobność w materię organiczną i składniki odżywcze, a także bogata w życie biologiczne (mikro i makro) mają zatem duże znaczenie dla prawidłowego rozwoju roślin, ale trzeba także pamiętać, że ważny jest także poziom wód gruntowych (zbyt wysoki ogranicza rozwój systemu korzeniowego).
Do powyższego dochodzi również szereg innych czynników, które wpływają na rozwój roślin, w tym choćby na ryzyko ich przemarzania. Kupując poszczególne gatunki i odmiany drzewek i krzewów do własnego ogrodu należy dokładnie czytać ich opisy czyli jakie stanowiska preferują i jakie mają wymagania (stanowisko, pielęgnacja – przycinanie, nawożenie, ochrona).
Plusów posiadania własnego sadu czy też jagodnika nie ma co wymieniać, bo są oczywiste. Własne to własne i choć nieraz nie jest łatwo uzyskać zadowalający plon, bo lata są różne, to warto przeznaczyć kawałek ogrodu pod ich obecność. To taka mała inwestycja w siebie.
Na rynku szkółkarskim znaleźć można sadzonki drzew i krzewów owocowych w dwóch postaciach – te z gołym korzeniem oraz te w pojemnikach. Ma to duże znaczenie w jakiej postaci się je kupuje, bo to wpływa choćby na terminy sadzenia. Te w pojemnikach można sadzić niemal przez cały sezon, gdyż ich system korzeniowy jest umieszczony cały czas w glebie. Te z gołym (odkrytym) korzeniem zwykle sadzi się w dwóch terminach – jesiennym oraz wczesnowiosennym. O tych drugich jest ten materiał.
Jak sadzić rośliny z odkrytym (gołym) systemem korzeniowym?
Sadzenie roślin w ogrodzie to cały proces – najpierw trzeba wiedzieć czego się chce i gdzie to ma być posadzone, potem to kupić (stacjonarnie bądź online), a następnie dopiero posadzić. W kolejnych krokach pielęgnować, aby wszystko zakończyło się sukcesem. W naszym przypadku cały ten proces wygląda jak poniżej:
Dobry materiał szkółkarski – zanim cokolwiek posadzimy w ogrodzie najpierw musimy to kupić. W kraju jest mnóstwo sprzedawców materiału szkółkarskiego drzew i krzewów owocowych. Niestety to też powoduje, że można się pogubić w ofercie – są szkółki lepsze i gorsze, w tym są i pośrednicy – jedni lepsi a drudzy gorsi. Metodą prób i błędów, albo też z polecenia warto korzystać z tych sprzedawców, którzy oferują dobry jakościowo materiał rozmnożeniowy. Bardzo dobrym rozwiązaniem jest samodzielna wizyta w szkółce lub centrum ogrodniczym i wybranie własnoręczne roślin. Sami możemy na bieżąco ocenić, jak roślina wygląda i w jakiej jest kondycji (korzeń i nadziemna część). Przy zakupach on-line pomimo opisu produktu na stronie sprzedawcy o rzeczywistym wyglądzie rośliny dowiadujemy się dopiero, gdy dociera do nas przesyłka. Zakupy online są teraz bardzo modne, stąd też trzeba wiedzieć, że jak nam się materiał szkółkarski nie spodobał to mamy prawo go zwrócić. Najlepiej otwierać też przesyłkę przy kurierze, aby sprawdzić czy sam proces transportu nie doprowadził choćby do uszkodzenia roślin (stąd na paczkach sprzedawca powinien odgórnie umieszczać naklejki np. ostrożnie, nie rzucać itp.). Oczywiście każda szkółka roślin podlega w Polsce kontroli przez Państwową Inspekcję Ochrony Roślin i Nasiennictwa co ma duże znaczenie choćby pod kątem zdrowotności materiału roślinnego. Rośliny muszą mieć też tzw. paszporty roślin. Dobra szkółka każdą ze sprzedawanych roślin oznacza etykietą z gatunkiem i nazwą odmiany. Warto interesować się odmianami, bo mają one ogromny wpływ na późniejszy rozwój roślin i ich plonowanie, nie wspominając o smaku owoców.
Termin sadzenia rośliny z odkrytym korzeniem – jak wspomniano, rośliny z gołym korzeniem sadzi się w dwóch głównych terminach – albo jesienią albo wczesną wiosną. Są to tzw. rośliny kopane, które w szkółce są przetrzymywane w podłożu, ale z chwilą ich zakupu są z niego wyciągane. Klient zatem może dokładnie obejrzeć jak mocny jest system korzeniowy i czy jest zdrowy. Podobnie ocenia się nadziemną część – czy nie są połamane pędy, czy nie są przemrożone, zaschnięte itp. Niektórzy owszem sadzą też takie rośliny latem, ale wówczas wymagają bardzo dużej troski. Jako DIONP nie sadzimy roślin w tym terminie, stąd też nie chcemy tego wątku poruszać. Powstaje zatem pytanie - który zatem z tych dwóch terminów sadzenia jest najlepszy? To zależy. Rośliny sadzone jesienią muszą się zakorzenić w podłożu przed nastaniem zimy. Muszą mieć zatem odpowiednio długi czas, aby wytworzyć nowe korzonki obok już posiadanych. Z tego powodu najlepiej zacząć sadzenie ich od września do października. Choć jesienie są coraz cieplejsze i nieraz listopad przypomina wiosnę, to jednak nie ma co opóźniać terminu sadzenia. Dajmy roślinom czas, aby się zadomowiły w nowym dla nich otoczeniu. Jesienny termin sadzenia to termin, który my jako DIONP stosujemy obok sadzenia wiosennego, bowiem po kilku miesiącach otrzymujemy informację jak sobie dana roślina poradziła z naszą zimą, która jak wiadomo jest coraz bardziej nieprzewidywalna. Wiosenny termin sadzenia również jest bardzo dobry i większość ogrodników go wybiera. Tu jednak nasza uwaga praktyczna – nie polecamy bardzo wczesnego zakupu sadzonek zanim ruszy mocniej wegetacja (np. początek marca). Dlaczego? Sparzyliśmy się kilka razy na własnym pośpiechu. Przy wiosennym zakupie roślin kopanych powinny być już widoczne nabrzmiałe, żywe pąki tudzież mogą być już zawiązane pierwsze liście lub kwiaty (np. u moreli). Nam się zdarzyło (przy zakupach on-line), że dotarły do nas wczesno zamawiane rośliny, których część pędów była przemarznięta, w tym pąki były zamarłe. Jeżeli zatem zbyt wcześnie robimy zakupy jest ryzyko, że nie zauważymy, że część tkanek roślinnych po zimie jest zamarła. Tu też trzeba jasno podkreślić – jeżeli sprzedawca ze sklepu on-line pakuje nam towar z przemarzniętymi roślinami to źle świadczy o nim. Kto jak kto, ale szkółkarz lub jego pracownicy powinni widzieć w jakim stanie jest roślina, bo przecież każdą sadzonkę wykopują i dotykają. Mają też wiedzę jak wygląda żywa tkanka – przecież po to choćby się nacina pędy patrząc, czy tkanka jest zielona. Kasa kasą, ale reputacja od niej ważniejsza. My nie wracamy do tych sklepów, które nam wcisnęły przez zakupy on-line towar słabej jakości. Zimy są obecnie niestabilne – raz jest ciepło, ale są i dni, gdy potrafi temperatura spaść poniżej -20oC, a to źle wpływa na rośliny i mogą ich części przemarzać. Gdy kupuje się sadzonki, gdy wegetacja się rozkręca (kwiecień) to jest większa szansa, że miejsca przemarznięcia będą bardzo wyraźnie widoczne od tych ze zdrowymi tkankami.
Ocena jakości zakupionych roślin – ten krok jest szczególnie ważny przy zakupach on-line i nawiązuje do tego co powyżej piszemy. Unikamy bowiem zakupu kota w worku. Po rozpakowaniu paczki trzeba sprawdzić jak duży jest system korzeniowy, czy nie jest połamany, czy nie ma na nim nekroz i zamarłych tkanek. Warto kilka większych korzonków przeciąć i zobaczyć, czy tkanka jest żywa. Jeżeli kupujemy rośliny szczepione na podkładce to zwracamy uwagę na miejsce szczepienia, czy nie ma tam choćby śladów rozwoju chorób, czy też zamierania tkanki tudzież różnych wycieków np. gumy. Kolejnym krokiem jest sprawdzenie pędu głównego i pędów bocznych oraz poszczególnych gałązek na obecność złamań, przemarznięcia tudzież chorób kory i drewna. Można przeciąć sekatorem kilka gałązek, aby sprawdzić, czy tkanka jest żywa. W szkółce roślin jak ją odwiedzamy zwraca się uwagę na podobne zagadnienia. Szkółkarz czy też centrum ogrodnicze nie pozwoli nam raczej na cięcie pędów własnym sekatorem, bo jakby tak każdy zaczął ciąć to wiadomo co by było, dlatego tym bardziej starajmy się wizualnie ocenić stan roślin, żeby potem się nie rozczarować.
Wykopujemy dołek i podmieniamy podłoże – jak już oceniliśmy jakość zakupionych roślin to trzeba je posadzić. Kto ma żyzne gleby ten zasadniczo od razu wsadza rośliny w grunt bez zbędnej filozofii. Można co jedynie pomyśleć o kilku dodatkach do podłoża jak np. szczepionka mykoryzowa, nawóz wolnodziałający czy też hydrożel ogrodniczy o czym piszemy w dalszej części tekstu. My osobiście mając glebę gliniastą, bardzo ciężką w rodzimym gruncie wykopujemy dołek. Powinien być on szerszy i głębszy niż system korzeniowy roślin. Bardzo polecamy na glebach trudniejszych w uprawie (jak nasza), aby dokonać podmiany podłoża w miejscu sadzenia rośliny na żyźniejsze. To działanie sprawi, że roślina na etapie ukorzeniania się znajdzie dobre warunki do tego procesu i dopiero z upływem czasu jej korzenie zagłębią się w grunt rodzimy. Do tego momentu system korzeniowy już będzie jednak w pełni wydajny, stąd ta nasza rekomendacja. Wnętrze wykopanego dołka można wypełnić np. uniwersalną ziemią ogrodniczą, ziemią kompostową bądź wermikompostową. Gdy sadzimy rośliny kwaśnolubne to używamy podłoża o niskim pH. Można dołek wypełnić w pełni nowym podłożem, choć warto go czasami zagęścić podłożem rodzimym tworząc mieszaninę np. 60-70% nowego podłoża + 40-30% dodatku podłoża rodzimego. Wszystko powinno być dokładnie wymieszane.
Nawóz długo działający i hydrożel – jak mamy już wykopany dołek i gotowe podłoże do podmiany, to my osobiście wdrażamy dwie dodatkowe rzeczy. Po pierwsze do nowego podłoża dodajemy nawóz długodziałający typu osmocote. On stopniowo przez kilka tygodni będzie uwalniał w pobliżu korzeni rośliny składniki odżywcze. Taki nawóz jest o tyle dobry, że trudno nim przenawozić rośliny, a zwłaszcza że będzie on sam się uwalniał z chwilą wzrostu wilgotności podłoża. Po posadzeniu roślin z takim nawozem można na wiele tygodni zapomnieć o potrzebie nawożenia nowych roślinek. Wystarczy wówczas tylko pilnować uwilgotnienia gleby. Co do hydrożelu, to zainspirowali nas profesjonalni sadownicy m.in. z Sandomierza. Oni zakładając nowe sady w dobie coraz większych problemów z suszami zaczęli stosować hydrożel ogrodniczy. I tu są dwa sposoby jego użycia. Pierwszy, który my stosujemy u siebie, to wymieszanie hydrożelu z żyzną glebą, w którą wsadza się rośliny. Jest to najprostszy sposób. Drugi sposób polega na tym, że roślinę z gołym korzeniem zanurza się w wodzie a następnie w pojemniku z suchym hydrożelem, który oblepia korzeń, po czym taką roślinę sadzi się do gleby. Inna wersją tego działania polega na tym, że rozrabia się hydrożel z wodą celem stworzenia „galarety” w której zanurza się gołe korzenie roślin i natychmiast wsadza do gleby. Hydrożel gromadzi wodę w glebie wiążąc ją ze sobą. Ulega degradacji do 5 lat od użycia, ale pozwala na początku ukorzeniania się roślin wspomóc je z narastającym problemem susz. Każdy oczywiście sam decyduje jak sadzi rośliny – my po doświadczeniach sadowników wdrożyliśmy go u siebie, bo mamy problemy z suszami.
Przysypywanie korzeni – to ważny zabieg, bo musimy dokładnie oblepić podłożem wszystkie korzonki. Jak podmieniamy podłoże w dołku to od dołu, po bokach i od góry powinna być jego co najmniej kilku centymetrowa warstwa, w którą wrosną nowe korzenie. Roślinę w dołku trzeba osadzić tak, aby absolutnie nie przysypać glebą miejsca szczepienia. Zbyt niskie osadzenie rośliny w glebie, niżej niż rosła w szkółce może spowodować rozwój zgnilizn. Gdy punkt szczepienia jest blisko korzeni, to zawsze go pozostawiamy nieprzysypanym. Jak jest wyżej np. na wysokości 30-40 cm, to nie oznacza, że mamy o te 30-40 cm niżej posadzić roślinę – zwracajmy uwagę na ślady widoczne na roślinie pokazujące na jakiej głębokości była posadzona w szkółce i tą wysokość zachowajmy. Dobrze jest już bezpośrednio przy powierzchni dołka obsypać całość rodzinnym podłożem. Nie twórzmy też żadnych kopczyków licząc, że gleba osiądzie. Sadząc roślinę i stopniowo obsypując ją podłożem celowo się delikatnie potrząsa ją (wprowadza w drgania), w tym można w międzyczasie lekko podlewać wodę, aby drobne cząstki gleby wcisnęły się pomiędzy korzonki i je oblepiły. Tak się robi aż cały korzeń będzie przysypany i dopiero jak ziemia w dołku wyrówna się z podłożem rodzimym to warto całość dobrze ugnieść. To spowoduje, że gleba się dobrze ułoży, lekko zapadnie, a to sprawi, że powstanie zagłębienie, w które wlewamy wodę, aby nawilżyła całość w sposób ostateczny. Gdy woda wsiąknie to jak wspomniano dobrze jest brakująca warstwę gleby uzupełnić rodzimym podłożem.
Mykoryza – to oddzielny temat, który warto omówić. W naszym ogrodzie stosujemy szczepionki mykoryzowe pod różne rośliny. Mykoryza to użycie pożytecznych, symbiotycznych gatunków grzybów, których zadaniem jest wspomaganie rozwoju roślin. Grzyby symbiotyczne jak połączą się z systemem korzeniowym roślin zapewniają choćby roślinom lepsze odżywianie, dostęp do wody, wpływają na lepsze kwitnienie, owocowanie, wygląd i smak owoców, ale także zmniejszają stresy na które rośliny są narażone, w tym mogą poprawiać zdrowotność. W zależności od szczepionki mykoryzowej pod drzewa i krzewy owocowe można ją aplikować na kilka sposobów. Warto niektóre stosować przed sadzeniem roślin poprzez moczenie korzeni w przygotowanym roztworze (woda z dodatkiem preparatu mykoryzowego). Można także preparat aplikować podczas sadzenia roślin. Jeżeli jest to proszek to posypuje się nim okolice korzeni wsadzanej sadzonki lub jak ma postać płynną to się podlewa i dopiero potem zasypuje cały system korzeniowy roślin glebą. Jeśli mamy już rosnące w ogrodzie rośliny, to można w okolicy bryły korzeniowej wykonać kilka otworów na głębokość 20-30 cm i w nie wsypać lub wlać preparat mykoryzowy. Trzeba tylko pamiętać, że grzyby mykoryzowe najszybciej asymilują się z młodymi roślinami, z ich młodym systemem korzeniowym tzw. włośnikami. Nie ma przeciwskazań na łączenie mykoryzy z wyżej opisanym nawożeniem i hydrożelem.
Skracanie pędów - jak roślina jest już osadzona w gruncie może zaistnieć potrzeba skrócenia jej pędów bocznych. Jeżeli system korzeniowy jest zbyt mały w porównaniu do nadziemnej części rośliny to z chwilą ruszenia wegetacji może być niewydolny przez pewien czas w pobieraniu wody i składników odżywczych. Z tego powodu choćby celowo przycina się część pędów, aby zmniejszyć transpirację, czyli parowanie wody z rozwijających się liści, ale też, aby korzenie były w stanie pompować wodę i składniki odżywcze do wszystkich tkanek. Nie można zapominać o regularnym podlewaniu roślin przez 2-3 tygodnie po posadzeniu, bo to jest ten czas, gdy roślina się ukorzenia w podłożu. Jak przedłużają się okresy suszy to podlewanie trzeba co pewien czas powtarzać.
Czarny ugór – jeżeli w ogrodzie mamy problem z gryzoniami uszkadzającymi rośliny, a zwłaszcza z nornicami to wzorem sadowników profesjonalnych warto wokół drzewek zastosować czarny ugór. To nic innego jak sukcesywne usuwanie roślinności wokół roślin np. poprzez ich plewienie. Niektórzy stosują herbicydy niszczące trawę. Chodzi o to, aby wokół pnia posadzonego drzewka/krzewu znajdował się pas gołej ziemi co z jednej strony zniechęca gryzonie do zasiedlania się pod roślinami, bo ich nory stają się widoczne dla drapieżników, a z drugiej strony pokazuje czy nie zbliżają się do naszych roślin. Jeżeli w ogrodzie są gryzonie to wszelkie ściółkowanie liśćmi, kompostem czy też agrowłókniną strefy wokół roślin sprzyja ich pojawowi i przez to mogą szybciej uszkadzać rośliny podgryzając ich korzenie. Na wiejskiej działce DIONP mamy ogromny problem z gryzoniami, które mnożą się na otaczających nas nieużytkach.















































