
Dlaczego liście tuj (żywotników) czernieją – oto możliwe przyczyny
3 maja, 2025
Ogrodniku – nie zabijaj kretów fosforowodorem
4 maja, 2025Drożdże piekarskie na kędzierzawość liści brzoskwini? – oto wynik naszego testu

Czy drożdże pomogą?
Wielu ogrodników mających w swoich ogrodach brzoskwinie doskonale zna problem pojawu jednej z najgroźniejszych i najpospolitszych chorób grzybowych tej rośliny jaką jest kędzierzawość liści brzoskwini. Chorobę wywołuje grzyb Taphrina deformans, a dokładniej jej anamorfa - Lalaria deformans. Już ostatni człon łacińskiej nazwy patogena, wskazuje co robi z rośliną – deformans czyli ją deformuje.
Nie każda odmiana brzoskwini, których pełno na rynku reaguje tak samo na pojaw tego grzyba, ale nie da się ukryć, że te podatne na jego obecność, zwłaszcza w lata sprzyjające rozwojowi, wyglądają fatalnie. Tu od razu zaznaczyć trzeba – pogoda, ale i wykonywane zabiegi profilaktyczne mają kluczowe znaczenie w intensywności pojawienia się tej choroby.
Drożdże piekarskie pomogą na chorobę?
Ogrodnicy-hobbyści często w swoich ogrodach sięgają po tzw. alternatywne metody niechemiczne. Drożdże piekarskie są niekiedy promowane na różnych forach hobbystycznych jako cudowny, ekologiczny sposób na choroby roślin w ogrodzie. Do tego podaje się, że to sposób bardzo tani i w dodatku dostępny niemal w każdym spożywczaku. Można zatem rzec, że pod ręką mamy cudowne grzyby (drożdże są grzybami) za pomocą których możemy pomagać naszym roślinom bez stosowania chemii, ale zarazem bez potrzeby kupowania biopreparatów w centrach ogrodniczych.
W drożdżach piekarskich, bo to o nich najczęściej się mówi, znajduje się grzyb Saccharomyces cerevisiae, a dokładniej niektóre jego szczepy. Warto także wiedzieć, że obecnie bardzo modne jest choćby przyjmowanie probiotyków zawierających niektóre szczepy tergo grzyba.
Drożdże to mikroorganizmy jednokomórkowe. Rozmnażają się w procesie pączkowania. Ze względu na przeznaczenie w przemyśle spożywczym stosuje się drożdże piekarnicze, drożdże piwowarskie czy też drożdże winiarskie. Jak wiadomo z codziennego życia – drożdże choćby odpowiadają za spulchnianie ciast, czy też biorą udział w fermentacji. Żywią się martwą materią organiczną, ale to cukry są dla nich szczególnie ważne do przeżycia. Kiedy je rozkładają cukry, zachodzi proces fermentacji alkoholowej, podczas której powstaje etanol i dwutlenku węgla. To tyle jeśli chodzi o kuchnię i wypieki, ale co z ochroną roślin? Czy drożdże piekarskie to nowy bioprepartat tylko bez rejestracji jako środek ochrony roślin?
Drożdże stosuje się w ochronie roślin i to także ten konkretny gatunek
Prawdą jest, że przedstawicieli drożdżakowatych czyli Saccharomycetaceae (do tej rodziny należą drożdże piekarskie) można znaleźć w biopreparatach dostępnych na rynku przeciwko niektórym chorobom. Być może z tego powodu wzięło się przekonanie, że jak drożdże to drożdże i nie ma znaczenia czy te tanie spożywcze ze sklepu spożywczego, czy te z marketu ogrodniczego za większe pieniądze.
W 2025 roku na polskim rynku biopreparatów (które podlegają rejestracji jako środki ochrony roślin) jest dostępny biopreparat zawierający drożdżaka Saccharomyces cerevisiae czyli to ten sam gatunek, który kupujemy do wypieków. Tu jednak ważna informacja, bo w biopreparacie używa się tylko jeden konkretny szczep tego grzyba jakim jest szczep LAS02, który ma za zadanie ograniczać pojaw szarej pleśni i tylko przeciwko tej chorobie jest zarejestrowany – żadnej innej, co oznacza, że albo badań nie prowadzono szerzej, albo po prostu nie wykazywał działania na inne patogeny wywołujące choroby u roślin.
Być może właśnie ten grzyb, a raczej jego szczep sprawił, że uznano w kręgach hobbystycznych, że po co kupować biopreparat, skoro jest gotowiec w spożywczaku. Trzeba jednak wiedzieć, że na bazie tego konkretnego szczepu grzyba (czyli LAS02) powstał biopreparat, w tym dostępny dla ogrodników-hobbystów (jego nazwa to Julietta), który można stosować choćby w uprawach aronii, bakłażana, borówki wysokiej, jeżyny pod osłonami, papryki i pomidora pod osłonami, porzeczki białej, czarnej i czerwonej pod osłonami oraz w uprawie truskawki pod osłonami w celu ograniczenia pojawu szarej pleśni. Co jednak ważne – potrzeba zwykle serii opryskiwań roślin, ale nie może być ich więcej niż 8 w sezonie wegetacyjnym. To poniekąd ważna informacja, bo pokazuje, że zwykle jeden zabieg nie wystarcza, skoro podano maksymalną liczbę jako 8. Biologiczna ochrona roślin z zastosowaniem mikroorganizmów nierzadko wymaga kilku zabiegów w sezonie.
Jest także dostępny w Polsce biopreparat zawierający grzyba Candila oleophila szczep 0, którego używa się po zbiorze owoców gruszy i jabłoni do ograniczania pojawu szarej pleśni w magazynach.
Jaka jest główna zasada działania wyżej wymienionych grzybów, bo nie potrafią one wnikać do wnętrza roślin, a jedynie pokrywają ich zewnętrzne organy? Zasad ta opiera się na zajmowaniu niszy życiowej – grzyb Saccharomyces cerevisia zasiedla rośliny przez pewien czas (stąd potrzeba kolejne zabiegi wykonywać, aby utrzymać go) przez co patogen wywołujący szarą pleśń (grzyb Botritis cinerea) ma ograniczone miejsce do rozwoju, zatem słabiej się rozwija.
Wykorzystaliśmy wiedzę o biologii patogena planując zabiegi
Warto to wiedzieć, że brzoskwinie opanowane przez kędzierzawośc liści mają grzyba na swoim „ciele” cały czas. Zimuje on bowiem w postaci dwóch rodzajów zarodników, które jak wiadomo nie da się zauważyć gołym okiem. Tymi zarodnikami są zarodniki workowe (tzw. askospory), ale również i blastospory (konidia), które powstają w wyniku pączkowania zarodników workowych. Warto wiedzieć, że zimujące zarodniki znajdują się w spękaniach kory pnia i gałęzi, na młodszych pędach, ale również są w łuskach pąków. Warto również wiedzieć, że wzrosty temperatur w okresie zimowym sprzyjają powstawaniu blastosporów.
Gdy się ociepli i zarodniki się uaktywnią (oba ich rodzaje), to wytwarzają strzępkę infekcyjną za pomocą, której przebijają tkankę młodych liści, często jeszcze będących w rozluźnionych pąkach i następnie grzyb rozrasta się wewnątrz tkanek przerastając grzybnią poszczególne komórki.
W wyniku rozrostu grzyba w tkankach liścia, w młodziutkich pędach, a także w kwiatach i później na owocach dochodzi do deformacji tych organów. W między czasie grzyb wytwarza zarodnie workowe, które można spotkać od końca maja w postaci nalotu o barwie szarej lub białawej (warto mieć lupę do obserwacji). Tak uwolnione zarodniki do środowiska nie infekują już nowych roślin, ale osiadając na roślinach, czy będąc nawiewane na sąsiednie rośliny będą źródłem porażenia na kolejny rok.
Warto wiedzieć, że grzyb wywołujący kędzierzawość liści zamiera, gdy liść zamiera. Nie może się bowiem jego grzybnia rozwijać w martwej tkance. Gdy zaschną liście wskutek pojawu choroby, to już i grzybnia jaka jest w nich jest martwa, ale to żadne pocieszenie dla ogrodników, gdyż takie liście zwykle się wykruszają i opadają na ziemię, ale na nich są ciągle zarodnie z zarodnikami, które w tym czasie wraz z wiatrem przedostają się ponownie na rośliny i tam się przytwierdzają do tkanek, gdzie zimują do kolejnego roku.
Kluczowy jest moment wykonania zabiegów ochronnych
Im wcześniej nadejdzie wiosna, tym wcześniej dochodzi do infekcji roślin. Trzeba zatem obserwować pogodę podejmując działania zwalczające grzyba. Gdy tylko się ociepli, a dodatkowo jest wilgoć, to do infekcji roślin dochodzi już od fazy nabrzmiałego pąka, czyli drzewo jest jeszcze bezlistne, a dopiero pąki się zaczynają uaktywniać. Tu trzeba także zaznaczyć, że to nie jest tak jak się niekiedy podaje, że zarodniki grzyba nagle, na rozkaz budzą się ze spoczynku i w jednym czasie dokonują infekcji – gdyby tak było byłaby to najwspanialsza informacja dla ogrodników, gdyż wówczas łatwo planować zabiegi ochronne. Pies jest pogrzebany w tym, że ta aktywacja zarodników następuje stopniowo, gdy pierwsze już dokonują infekcji, to część nadal jest w spoczynku. To z tego powodu tak kluczową sprawą jest, żeby na roślinach było jak najmniej zarodników, gdyż wówczas łatwiej zapanować nad chorobą. To jednak wymaga corocznych działań ochrony roślin.
Drożdże piekarskie na kędzierzawość, kiedy je stosowaliśmy?
Jak wiadomo, sprawca kędzierzowatości liści brzoskwini zimuje w postaci zarodników na roślinach. Niektórzy ogrodnicy-działkowcy wskazywali nam, że wystarczy rośliny opryskiwać kilka razy drożdżami piekarskimi a choroba się nie pojawia. Doradzono nam 3 zabiegi – jeden jesienią, jak liście brzoskwiń opadną (na wzór stosowanego wówczas miedzianu), a kolejne dwa zabiegi dopiero wiosną, zanim zarodniki grzyba zaczną się budzić i infekować pąki. Pierwszy wiosenny zabieg wykonaliśmy na przełomie zimy/wiosny, gdyż wzrosły temperatury i pąki zaczęły nabrzmiewać (to jest najważniejszy moment – jego przeoczenie to klapa w walce z patogenem). Drugi zabieg wykonaliśmy 7 dni później. Czy to jesienią czy wiosną z całych drzewek aż ściekała ciecz z drożdżami – chcieliśmy bardzo dokładnie pokryć każdą część drzewek drożdżami dla pewności.
Do przygotowania oprysku z drożdży rozpuściliśmy 100 gram świeżych drożdży piekarskich w 10 litrach letniej wody. Po dokładnym wymieszaniu, natychmiast wykonywaliśmy opryskiwanie. Z opryskiwacza wcześniej usunęliśmy filtr, żeby nam nie zatrzymał zawiesiny grzyba. Jako że głosy hobbystów są podzielone, które drożdże piekarskie wybrać zdecydowaliśmy się na zakup świeżych, które jak wiadomo mają dość krótki okres przydatności. Jedni chwalą tylko te żywe, inni tzw. instant, a jeszcze inni polecają suche.
Zabiegi wykonywaliśmy w 2024 (jeden) oraz w 2025 roku (dwa) w ciepłe dni po południu.
Jaka była skuteczność drożdży piekarskich?
O skuteczności drożdży piekarskich przekonaliśmy się pod koniec kwietnia 2025 roku, gdy brzoskwinie zaczęły wytwarzać coraz więcej liści – dodajmy chorych liści. Zabiegi 3-krotnego opryskiwania roślin roztworem ze świeżych drożdży piekarskich nie miały żadnego działania grzybobójczego. Oceniamy ich skuteczność na 0% w ograniczaniu pojawu sprawcy kędzierzowatości liści brzoskwini. Czy 4 lub 5 zabieg opryskiwania roślin by pomógł? – wątpimy w to, zwłaszcza jak popatrzymy, że drożdże działają tylko powierzchniowo na roślinie, są stosunkowo krótkotrwałe i nie pasożytują na grzybie wywołującym kędzierzawość.
Jak wygląda ochrona chemiczna przed kędzierzowatością liści brzoskwini?
Część osób, która prowadzi chemiczną ochronę brzoskwiń przed kędzierzowatością także podaje, że pomimo zabiegów na roślinach widać objawy choroby. Co to znaczy? Nic innego jak przeoczenie optymalnego terminu zabiegu. W dobie bardzo łagodnych zim do infekcji roślin może dochodzić wcześniej niż w latach minionych. Coraz trudniej faktycznie chronić podatne na kędzierzawość odmiany brzoskwini. Trzeba także dokładnie czytać, jak wygląda program ochrony brzoskwiń przed tą chorobą.
Są osoby, które tylko stosują miedź – zabieg wykonują jesienią w okresie bezlistnym i powtarzają wiosną w okresie do nabrzmiewania pąka. Miedź choć ekologiczna może nie poradzić sobie sama w takim układzie opryskiwań, jeżeli nie utrafi się dobrze z terminem zabiegu i dojdzie już do zainfekowania roślin.
Lepiej jest miedź zastosować jesienią po opadnięciu liści, a wiosną zastosować dodynę w okresie nabrzmiewania pąków bo ona ma efektywniejsze działanie niż miedź.
















































