
Ogród owocowo-warzywny na balkonie lub tarasie? – czy ma to sens? Czy istnieją takie ogrody?
3 maja, 2025
Drożdże piekarskie na kędzierzawość liści brzoskwini? – oto wynik naszego testu
3 maja, 2025Dlaczego liście tuj (żywotników) czernieją – oto możliwe przyczyny

To nietypowy objaw
Liście tuj zaczynają czernieć
W ostatnich latach coraz więcej pojawia się zgłoszeń o tym, że na roślinach żywotników (tuj) pojawiają się czarne lub brązowo-czarne przebarwienia blaszek liściowych. Obok tych objawów nie ma żadnych zewnętrznych śladów pojawu patogenów (choćby grzybni), ani miejsc wniknięcia do wnętrza liści szkodników.
Objaw przypomina nieco jakby ktoś je przypalił palnikiem. Raz problem dotyka tylko małego fragmentu rośliny, innym razem połowy krzewu, a w ekstremalnych sytuacjach nawet cała roślina może zczernieć jak podają dane zaczerponięte ze stron miłośników żywotników.
Objawy czernienia są widoczne tak wiosną, latem, jak i jesienią. Zwykle jednak sa wykrywane w okresie wiosennym, gdy ogrodnicy wykonują prace porządkowe przy tych roślinach. Raz dotykają dolnych części rośliny, raz górnych. Raz młodych roślin, a raz mających kilkadziesiąt lat. Objawy czernienia mogą się pojawić na różnych stronach rośliny – od południa, północy, wschodu bądź zachodu. Nie ma tu zatem jednego głównego czynnika. Z tego powodu powstaje wiele domysłów, ale i wiele rozwiązań, które zwykle nie pomagają, a mogą choćby generować niepotrzebne stosowanie preparatów chemicznych w ogrodach. Problem jest o tyle ciekawy, że pojawia się losowo. Może dotknąć pojedynczych roślin (tak się zwykle dzieje), kilku, a rzadko wielu. Tenn problem pojawił się także w ogrodzie DIONP stąd też pokazujemy fotografie naszych roślin.
Co stoi za czernieniem liści?
Odpowiedź nie jest prosta o czym informuje literatura światowa. W komentarzach pojawiających się w polskim internecie można wyczytać, że to skutek: podsikiwania przez zwierzęta, przypalenia nawozem lub środkiem ochrony roślin, pojawu choroby grzybowej, pojawu szkodnika, działania mrozu w zimie, przesuszającegop wiatru bądź innej reakcji stresowej rośliny na pogodę.
Raz podaje się, że to skutek podsikania roślin przez zwierzęta (psy, koty). Tak tłumaczy się czernienie liści od dołu rośliny. Mało tego, niektórzy znawcy zwierzęcego moczu podają, że to konkretnie koty, a nie psy. Powstaje pytanie, dlaczego nie na odwrót? Problemem jest to, że taki problem dotyka też osób, które zwierząt nie mają i z zewnątrz takowe nie wchodzą do ogrodu, włącznie z dzikimi zwierzakami. Mało tego, niekiedy czernienie jest na wyższych piętrach, do których zwierzę nie dosięgnie. Czy jednak mocz ma taką „moc”, aby przebarwić na czarno roślinę? Raczej nie. Mocz czyli głównie azot spowoduje raczej przypalenie wrażliwych tkanek, które uschną bez zczernienia.
Innym razem podaje się, że może to być skutek silnego oddziaływania słońca i uszkodzenia tkanek. W USA obserwowano czernienie tkanek żywotników po ekstremalnej suszy i bardzo wysokiej temperaturze. Być może to jest przyczyna, choć objawy są też obserwowane od północnej strony (zacienionej), w tym w lata bez suszy i upałów. W ogrodzie DIONP zczernienie fragmentu roślin miało miejsce od zacienionej, północnej strony roślin.
Wskazuje się, że czernienie liści to skutek porażenia roślin przez fuzariozę pędów, fytoftorozę, czy też szarą pleśń. Tu jednak trzeba wykonać analizę mikrobiologiczną tkanek w laboratorium, aby to zweryfikować. Trzeba jednak zaznaczyć, że objawy tych chorób różnią się od objawów czernienia tkanek. To dlatego to czernienie wywołuje niepokój, bo objawy są inne od już poznanych przyczyn uszkadzania roślin żywotników, choćby przez patogeny.
Niektórzy podają, że czernienie rośliny może być skutkiem stosowania soli do odladzania chodników i dróg, ale w wielu ogrodach objaw czernienia występuje tam, gdzie nigdy soli się nie stosowało.
Jako jeden z czynników czernienia roślin podaje się oddziaływanie pestycydów w wysokiej dawce, ale czernienie często dotyka ogrodów, w których nie używa się preparatów chemicznych.
Inne wytłumaczenie tego zjawiska to uszkodzenie mrozowe, ale ono również przybrałoby raczej postać zaschniętych blaszek liściowych.
Mówi się także o żerowaniu szkodników, które są poznane. Spośród nich trudno znaleść sprawcę, bo nawet jakby wziąć mszyce czy miodówki bądź tarczniki to nie są w stanie one tak uszkodzić roślin. Nawet jakby czernienie liści było skutkiem rozwoju grzybów sadzakowych na słodkiej spadzi mszyc, to jest to banalnie proste do odróżnienia. Czernienie o którym mowa nie jest powierzchniową warstwą, którą da się zetrzeć. Licinek tujowiaczek to coraz bardziej dokuczliwy szkodnik żywotników w Polsce, ale jego gąsienice żerujące wewnątrz liści nie wywołują jednak czernienia tkanek. Tak samo przędziorki – one raczej wywołują żółknięcie tkanek.
Niekiedy podaje się, że to skutek złego nawożenia. Tu jednak problem dotykałby całej rośliny. Żywotnik może się przebarwiać wskutek niedoborów pokarmowych, ale żaden niedobór mikro i makroelementu nie powoduje czernienia. Nadmiar azotu może mocno przyciemnić tkanki, ale nie na czarno. Poza tym problem dotknąłby całej rośliny, ale nie jej fragmentów.
Wskazuje się także, że czernienie to naturalny proces zmiany koloru na okres zimowy. Owszem, żywotniki przed zimą i w zimie przebarwiają się ale nie na czarno tylko na bardziej brązowawy kolor.
Jest także i taka teoria, że czernienie liści to skutek ich osmalenia przez ogień z ogniska rozpalanego obok, ale w wielu ogrodach nikt nie pali ognisk i wysoka temperatura nie uszkadza roślin, a sadza nie pokrywa tkanek.
Sięgając do literatury z USA, gdzie problem też się pojawia można wyczytać, że na czerniejących żywotnikach nie wykryto patogenów chorobotwórczych, owadów ani szkodliwych roztoczy roślinożernych. Rośliny z takimi objawami poddawano ocenie laboratoryjnej i nie znaleziono żadnego organizmu szkodliwego, który mógłby takie objawy wywołać. Wskazano jednak, że czernienie ulistnienia może być skutkiem stresu, ale nie dało się ustalić jakiego konkretnie. Czerenienie było obserwowane u roślin wykazujących stres wodny, narażonych na wysuszające wiatry, wysokie temperatury, ale także i takich, które miały uszkodzone korzenie lub uszkodzony pień. Niestety, w niektórych przypadkach czarne liście występowały u roślin bez jakichkolwiek uszkodzeń. Dodatkowo, opryski roślin insektycydami i fungicydami nie wpływały na zmniejszenie częstości występowania przebarwień.
Nie ma zatem jednej przyczyny pojawu czarnych przebarwień roślin, ale wiadomo z badań amerykańskich uczonych, że nie notowano w zczerniałych tkankach chorób i szkodników, zatem ochrona roślin nie cofnie objawów, bo nie ma co cofać. Trzeba zatem przyjąć hipotezę, że problem tkwi w reakcji roślin na różne stresy. Jedne rośliny reagują na nie mniej, inne bardziej. Z tego powodu problem często dotyka pojedynczych roślin żywotników w ogrodzie, a nie całego szpaleru na dużą skalę. Póki co nauka tematu nie rozwikłała, aby wydać jednoznaczną opinię o przyczynie przebarwiania się roślin na czarno. Póki co wiadomo, że to nie szkodniki ani choroby.
Co robić zatem?
W ogrodzie DIONP problem częściowego czernienia liści żywotników sie pojawił. Bazując na zaleceniach z innych krajów można wskazać, że warto sekatorem usunąć przebarwione liście, jeżeli szpecą roślinę. To będzie stymulowało roślinę do wytworzenia nowych. Poleca się także zastosować biostymulatory, które pomogą roślinie przejść przez okres stresów. Gdy problemem jest susza, to warto rozważyć mimo wszystko podlanie roślin żywotników. Warto także zastosować nawożenie i zweryfikować czy pH gleby pod iglakami jest niskie. Jak jest za wysokie, należy zacząć je stopniowo obniżać.
DIONP w swoim ogrodzie zakwasił mocniej glebę pod roślinami wykazującymi objawy czernienia. Dodatkowo opryskano dokładnie rośliny nawożem wieloskładnikowym do roślin iglastych, w tym nawóz wieloskładnikowy podano pod korzeń delikatnie mieszając go z wierzchnią warstwą gleby. Wiosną i latem opryskaliśmy także całe rośliny biostymulatorem na bazie L-aminokwasów roślinnych, ktorego zadaniem było złagodzić stresy na jakie narażone były rośliny. Objawy czernienia cofnęły się w ciągu 9 miesięcy od tego działania. Obecnie nasze żywotniki nie wykazują czernienia blaszek liściowych.















































