
Świdośliwa czyli gołębia jagoda – niedoceniana roślina w ogrodzie. Czy wiesz ile jest jej gatunków i odmian?
3 września, 2025
Brodawki na liściach i pędach pomidorów? – może to być EDEMA (OEDEMA) (galeria zdjęć)
8 września, 2025Czy w Polsce przezimuje figowiec w gruncie? – moje doświadczenie z odmianą Morena

Czy przy uprawie fiowca w gruncie dostaniemy "figę z makiem"?
Coraz więcej osób interesuje się roślinami egzotycznymi, które choćby ciekawie wyglądają tudzież mogą mieć jadalne niektóre części. Gdy mowa o fidze, a poprawnie pisząc o figowcu pospolitym (Ficus carica L.) to jest to jak najbardziej roślina, którą można w Polsce z powodzeniem uprawiać tak w pojemnikach jak i w gruncie, ale wszystko zależy od odmiany, którą się wybierze.
W osobnym artykule dostępnym na portalu DIONP zostały przybliżone informacje na temat wymagań i uprawy figowca pospolitego, którego historia obe4cności w Polsce sięga już kilku wieków, stąd zachęcam do jego lektury TUTAJ. W niniejszym artykule chciałbym się skupić jednak tylko na konkretnej odmianie, z którą miałem do czynienia w swoim ogrodzie. Jak wiadomo, część osób uprawia figowca pospolitego w pojemnikach i choćby w okresie zimowym przetrzymuje w pomieszczeniu, aby przetrwał do kolejnego roku, ale są i tacy, którzy uprawiają go w gruncie bez wykopywania na czas zimy. Ja należę do tej drugiej grupy ogrodników – figę uprawiam w gruncie w ogrodzie położonym w Rzeszowie.
Pytaj o odmianę figowca pospolitego
Na krajowym rynku sadzonek można spotkać różne odmiany figowca pospolitego (Ficus carica). Warto jednak przy tej okazji zwrócić uwagę na to jak niektóre szkółki roślin czy sklepy ogrodnicze prezentują swoją ofertę sadzonek tych roślin – mam tu na myśli to, że wiele z nich kompletnie pomija w swej ofercie np. w internecie nazwę odmiany i używa tylko określenia typu: „figa pospolita”, „Ficus carica”, czy też choćby „figa jadalna”. To żadna informacja dla klienta. Domagajmy się zatem konkretnej wiedzy – jaką odmianę figowca nam dany sklep oferuje w postaci sadzonek. Owszem, przy sprzedaży sadzonek obowiązują paszporty roślin, ale niech w ofercie handlowej klient choćby przeglądający stronę internetową sprzedawcy od razu wie z czym ma do czynienia, aby przed zakupem nieco poczytać o konkretnej odmianie. Ma to bowiem kluczowe znaczenie choćby pod kątem terminu dojrzewania owoców, pokroju całej rośliny, wielkości i kolorycie samego owocu (tzw. orzeszka), nie mówiąc o wytrzymałości na czynniki klimatyczne. Ogólnikowy opis, że jest to figowiec nic nie wnosi.
Przykładowe odmiany sadzonek figowca pospolitego, które można choćby kupić w Polsce to np. Brown Turkey, Little Miss Figgy, Francuesco, Peretta, czy też Morena.
Pamiętajmy, że figowiec pospolity to roślina długowieczna w rejonach swego naturalnego występowania. Jak się zatem o niego zatroszczymy to będziemy mieć rośliny wieloletnie. W cieplejszym klimacie pozostaje zimozielony, a w chłodniejszym zrzuca liście na okres spoczynku.
Czy figa zawiąże owoce w Polsce?
Osoby interesujące się roślinami wiedzą, że u figowca pospolitego spotkamy takie odmiany, które plonują tylko jak będą zapylone przez konkretne owady. Są to malusieńkie błonkówki z rodzaju Blastophaga, które na drodze koewolucji sięgającej milionów lat wytworzyły specyficzne zależności między pomiędzy swoim rozwojem a zapylaniem konkretnych odmian figowców. Mało tego, niektóre gatunki błonkówek są przypisane tylko do konkretnej odmiany figowca, co jeszcze bardziej pokazuje jak głęboko rozwinęła się współpraca pomiędzy owadem a rośliną.
Są także i takie odmiany figowca pospolitego, które nie potrzebują owadów zapylających, aby wydać plon. To choćby z tego powodu warto tym bardziej wiedzieć jaką odmianę się kupuje w postaci sadzonki.
Figowce dostępne w ofercie handlowej centrów ogrodniczych raczej wydadzą owoce w dobrych warunkach uprawowych, bo są to odmiany partenokarpiczne (tak jak choćby niektóre ogórki) czyli nie wymagają zapylenia przez owady, aby doszło zapłodnienia i do rozwoju owocu. Warto zatem zaopatrywać się w sadzonki w takich sklepach, w których dba się o pełną informację dla klienta.
Nie można jednak pominąć i tego, że na przestrzeni ostatnich lat część osób podróżujących do różnych egzotycznych krajów przywoziła sobie sadzonki (a raczej zaszczepki) figowców i we własnym domu kontynuowała uprawę poprzez ich ukorzenienie. Niektórzy pasjonaci na tyle powiększyli swoje rośliny, że są w stanie z nich robić własne sadzonki (tzw. wegetatywne) i je choćby później oferują do sprzedaży na różnych portalach. Nie wiadomo zatem co tak naprawdę zostało przywiezione – być może roślina partenokarpiczna, która wyda owoce, a być może taka, która potrzebuje do zapylania specyficznych owadów, które w Polsce nie występują. Nie umniejsza to jednak faktowi atrakcyjności wizualnej roślin jako takich.
Odmiana figowca pospolitego Morena to odmiana partenokarpiczna, czyli zawiązuje owoce bez obecności zapylaczy.
Co o odmianie Morena pisze sprzedawca?
Jak można przeczytać na stronie sprzedawcy (np. e-Clematis)– odmiana Morena tworzy niewysoki, rozłożysty krzew, który w sprzyjających warunkach uprawowych może przybrać formę niewielkiego drzewka dorastającego do ok. 3 m wysokości. Posiada dekoracyjne liście, które są pojedyncze, klapowane i omszone. Oprócz atrakcyjnego wyglądu liści odmiana ta wydaje także owoce, które są jak najbardziej jadalne. W warunkach Polski dojrzewają zwykle we wrześniu. Są gruszkowatego kształtu, początkowo zielonego koloru, a z upływem czasu osiągać mogą 5-6 cm średnicy. Miąższ jest słodki, koloru różowoczerwonego.
W opisie rośliny sprzedawca wskazuje, że figowiec odmiany Morena wymaga dobrego zabezpieczenia na zimę. W warunkach klimatycznych Polski roślina ta nie jest bowiem w pełni mrozoodporna, stąd też do jej uprawy wybieramy najcieplejsze, osłonięte, zaciszne i słoneczne miejsca w naszym ogrodzie. Polecane jest choćby jego sadzenie przy południowych, osłoniętych ścianach budynków do podłoża żyznego i przepuszczalnego. Nadaje się do dużych donic na balkonach i tarasach.
Młoda sadzonka odmiany Morena – jak przezimowała w gruncie w moim ogrodzie?
Na wstępie chciałbym wyjaśnić, że mój ogród znajduje się w Rzeszowie, a więc leży w warunkach południowo-wschodniej Polski, gdzie jest cieplej a okres wegetacji nieco dłuższy niż choćby w regionach północnych, czy też w rejonach górskich. Dodatkowo ma głównie wystawę południowo-zachodnią, chociaż zahacza także lekko także o wystawę wschodnią i jest częściowo otoczony z dwóch stron murkiem działowym bądź płotem od ogrodów sąsiadów. Takie położenie sprawia, że jest to dość zaciszne miejsce. Moje doświadczenie z zimowaniem młodej rośliny figowca odmiany Morena prezentuję zatem dla konkretnych warunków klimatycznych Rzeszowa, ale i specyficznego usytuowania mojego ogrodu.
W tym miejscu będę wdzięczny za wszelkie komentarze pod niniejszym artykułem dotyczące Państwa przygody z uprawą figowca, bez względu czy uprawiacie go w gruncie czy w pojemnikach. Szczególnie mnie interesuje jednak Państwa doświadczenie z uprawą gruntową w tzw. chłodniejszych regionach kraju, jeżeli takową ktoś praktykował. Wiedza czy figa przetrwała zimę czy umarzła jest bardzo cenna dla innych Czytelników. Może ktoś dochował się wieloletnich krzewów?
Wracając do odmiany Morena, którą zakupiłem od producenta tj. firmy Clematis, to jej wygląd pokazuję na jednym ze zdjęć zaraz po tym jak ją wsadziłem w grunt (na zdjęciu w galerii żółta strzałka). W moim teście zimotrwałości, zdecydowałem się nie okrywać nadziemnych pędów młodocianej rośliny z chwilą opadnięcia z niej wszystkich liści. Nie zabezpieczałem też w dodatkowy sposób karpy korzeniowej np. grubszą warstwą dodatkowej ściółki poza tą jaką mam na co dzień (z kory). Jak pokazuje praktyka - rośliny starsze, kilkuletnie, o grubych, zdrewniałych tkankach i dobrze rozwiniętym systemie korzeniowym zazwyczaj lepiej radzą sobie z zimowaniem w gruncie niż młodociane egzemplarze, które często trzeba dobrze osłaniać. Mój test zimowania w gruncie młodej rośliny bez dodatkowej izolacji korzeni i pędów jest dla mnie ważną informacją jak samo usytuowanie ogrodu (wystawa), ale i jego najbliższe otoczenie wpływają na zmianę warunków mikroklimatycznych, co ma duże znaczenie przy uprawie roślin ciepłolubnych a figowiec taką jest.
Figowiec Morena został posadzony w ziemi gliniastej, bo taką mam w ogrodzie, ale którą spulchniłem torfem odkwaszonym. Podłoże powinno być bowiem przepuszczalne tak dla wody, jak i choćby powietrza. Odczyn gleby jest u mnie zbliżony do obojętnego.
Roślinę umieściłem w gruncie w miejscu osłoniętym od silnego wiatru, ale słonecznym. Pełne nasłonecznienie tej części ogrodu w której posadziłem odmianę Morena przypada w okresie lata (gdy słońce jest najwyżej na nieboskłonie) w godzinach od 10:00 do 17:00. Roślinę wsadziłem w grunt dokładnie na takiej wysokości na jakiej rosła w doniczce od producenta. Na glebie w miejscu posadzenia figi mam ułożoną około 2-3 cm warstwę kory, głównie, żeby chwasty nie rosły, choć działa ona także jako forma izolacji podłoża.
Na zdjęciach widocznych w galerii można zobaczyć, że zaraz za posadzonym figowcem jest ogrodzenie panelowe z drutu a na nim wiklinowa mata sąsiadów, która jakby nie było stanowi pewną formę izolacji przed wiatrem w zimie. Może oczywiście ktoś powiedzieć, że roślina figowca w takim miejscu nie jest należycie zaprezentowana (w całej swej okazałości) i nie gra pierwszych skrzypiec dla osób odwiedzających mój ogród, jednakże mając wiedzę na temat figowców, że nie są to rośliny mrozoodporne celowo posadziłem ją z boku, wśród innej roślinności, aby wykorzystać w okresie zimowym to sąsiedztwo jako formę osłony przed mroźnym wiatrem a dodatkowo liście jakie figowiec rozwija w okresie wiosny i lata mają urozmaicać otoczenie, aby nie było monotonne.
Figowiec jak można zobaczyć na zdjęciach został posadzony w sąsiedztwie traw ozdobnych, których nadziemnych pędów z chwilą ich zamarcia nie wycinam przed zimą, lecz wiążę w tzw. chochoły. To po pierwsze sprzyja przezimowaniu samej karpy korzeniowej traw, a po drugie jest dekoracyjne w okresie zimy. Obecność trawiastych chochołów w sąsiedztwie figi (której pedów niczym nie osłaniałem na zimę) sprzyjało moim zdaniem w okresie zimowym jej zabezpieczeniu przed chłodnymi bądź mroźnymi wiatrami, jakie pojawiają się w niektóre dni. Choć zimy mamy na Podkarpaciu coraz łagodniejsze, to jednak nadal potrafią być dni bardzo mroźne i to bez okrywy śnieżnej, która ten mróz mogłaby łagodzić. Często także w zimie możemy doświadczyć huśtawki temperaturowej – na przemian dni ciepłe z zimnymi/mroźnymi i taka niestabilność ma niestety wpływ na kondycje wszystkich roślin i tych rodzimych oraz tych egzotycznych. Moja figa przetrwała spadki temperatur w styczniu 2025 sięgające do -20 stopni, bo takie dni się na Podkarpaciu trafiły. Ponadto maj 2025 to był miesiąc z późnowiosennymi przymrozkami sięgających w Rzeszowie nawet do -5 stopni. Mogę zatem powiedzieć, że mój figowiec przeszedł prawdziwy test wytrzymałości w 2025 roku, bo inne zimy bardziej przypominały jesień. Wiosną 2025 ze wszystkich pędów zaczęły wyrastać liście a to oznaka, że nie uległy przemrożeniu, w tym karpa korzeniowa przeżyła. Żeby być szczerym, to tylko w kilku miejscach na roślinie końcówki pędów okazywały się przemrożone (bo tu tkanki są najcieńsze) i musiałem je odciąć, ale to z kolei sprawiło, że roślina zaczęła się szybciej rozkrzewiać. Wybór zatem zacisznego miejsca uprawy, w tym wykorzystanie naturalnej roślinności jako osłony antywiatrowej miał moim zdaniem wpływ na udane przezimowanie figowca uprawianego w gruncie bez okrywania samej rośliny. Ten eksperyment zatem w moim ogrodzie zakończył się sukcesem.
Wiosną po ruszeniu wegetacji aż do połowy lata regularnie zasilam roślinę biohumusem i taka forma jej odżywiania się sprawdziła u mnie, bo figowiec się ładnie rozrósł i rozkrzewił, ma zdrowe i prawidłowo wybarwione dla tej odmiany liście i zawiązał sporo owoców. Oczywiście każdy sam decyduje o tym jaki nawóz używa, ale polecam nawozy wieloskładnikowe, tak aby figowiec otrzymał zarówno makro jak i mikroelementy. Trzeba tylko pamiętać, aby nie przeciągać nawożenia roślin azotem do późnego lata i jesieni, bo to wzmaga rozwój nowych pędów, a one mogą łatwiej przemarzać, bo nie są jeszcze półzdrewniałe. Nawożenie azotem lepiej zakończyć w sierpniu. Jako że coraz większym problemem są susze, to w 2025 roku dołożyłem więcej kory na całym stanowisku, aby ograniczyć parowanie wody z gleby. To będzie także forma osłony karpy korzeniowej.
Co z zimowaniem figowców w gruncie w innych ogrodach?
Kto uprawia figowce w pojemnikach ten zwykle wie, że z chwilą opadnięcia liści przenosi się rośliny do pomieszczeń zanim nastaną mrozy, aby rośliny przetrwały do kolejnego roku. Przy uprawie figowców w gruncie nie wiemy jednak jak będzie wyglądał przebieg pogody zimą i wiosną zatem musimy rozważyć czy stosować mniej lub bardziej efektywne metody izolacyjne pędów i korzeni, czy też zaryzykować i tego nie robić. To samo dotyczy się uprawy figowców w całorocznych tunelach i szklarniach nieogrzewanych.
Choć mój eksperyment się powiódł i figowiec odmiany Morena bez problemu przetrwał zimę bez dodatkowych osłon na pędy i karpę korzeniową, to nie znając warunków uprawowych dla figowców jakie Czytelnicy DIONP mają w swoich ogrodach sugeruję, aby zawsze stosować się do zaleceń sprzedawcy danej odmiany figowca, który rekomenduje zastosowanie zabezpieczeń przed mrozem. Póki co nie ma mrozoodpornych odmian figowca pospolitego. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie zrobienia własnych testów np. warto posadzić kilka roślin w swoim ogrodzie i część osłaniać na zimę a część nie. Brak śnieżnych zim nie ułatwia także działań uprawowych, bo warstwa śnieżna pełni ważną funkcję izolacyjną dla wielu roślin – ileż to razy można zaobserwować, że mroźne wiatry przemrażały pędy nadziemne roślin podatnych na mróz a te, które choć częściowo osłaniała warstwa śniegu na dole rośliny bez problemu przeżywały.
Nadziemne pędy roślin figowca najlepiej osłonić matami słomianymi. Przy bardzo młodych roślinach można ich warstwę pogrubić, zwłaszcza jeśli ogród jest położony w chłodnych regionach kraju. Niektórzy choćby używają balotów słomianych. Można także wokół niższej rośliny ustawić konstrukcję drewnianą i obtoczyć ją np. firanką albo siatką drobnooczkową a do wnętrza, w którym znajduje się pęd figowca nasypać choćby siana/słomy/liści byle w takiej ilości, żeby była to faktycznie warstwa izolacyjna chroniąca dół jak i górę pędów. Do osłon można wykorzystać także grubą tekturę wielowarstwową tudzież styropian. Nie owijajmy roślin folią. System korzeniowy warto ochronić np. grubszą warstwą kory. Na okres zimy można celowo zwiększyć jej grubość w miejscu uprawy figowca. Podobną rolę spełnią choćby sterty liści byle były zabezpieczone przed rozwiewaniem przez silne porywy wiatru.

















































