Dziękujemy wszystkim Grupowiczom z naszej strony na Facebook za zadawane pytania, które pozwalają podnosić wiedzę z zakresu ogrodnictwa. Wszystkie udostępnione tu fotografie (Regulamin Grupy na Facebook) są własnością osób jakie je zrobiły.

Pytanie: Co mi atakuje marchew pod koniec lipca?

Odpowiedź:Na tym zdjęciu widać mszycę głogowo-marchwianą. Gdzieś w pobliżu ogrodu musi być głóg z którego ta mszyca przyleciała na uprawę marchwi, a może ona latać na odległość 1 km. Ta mszyca na marchwi rozwija kilka pokoleń, a potem we wrześniu osobniki dorosłe z grządek marchwi przelatują na głóg gdzie samice po zapłodnieniu składają w szczelinach kory jaja, które będą zimować. Ta mszyca jak licznie zasiedla nać i szyjkę korzeniową marchwi to może osłabiać wzrost korzenia. Jeżeli jest to marchew słodka i miała na korzeniu dużo mszyc to można będzie wyczuć w smaku, że ma mniej cukru niż ta sama odmiana bez mszyc. To właśnie skutek żerowania tego pluskwiaka i łatwo to sprawdzić bo ta mszyca zasiedla tylko wybrane rośliny, a nie wszystkie na grządce. Ponieważ marchew już jest już do zbioru (lipiec 2020) to raczej chemię odradzamy stosować. Warto zobaczyć na ilu roślinach ta mszyca jest - nie trzeba ich wyrywać tylko dokładniej obejrzeć podstawę nasady liści. Podlanie roślin wyciągiem z czosnku, cebuli lub wrotyczu może tej mszycy ograniczyć rozwój. Warto zobaczyć czy w pobliżu nie ma głogu bo sytuacja z pojawem tej mszycy może się powtarzać w kolejnych latach. W kolejnym roku po wschodach marchwi warto stosować obok roślin żółte tablice klejowe, które mogą wyłapywać nalatujące mszyce, ale także choćby i muchy poły śnicy marchwianki - to ekologiczna metoda polecana każdemu. Jeżeli w kolejnym roku tej mszycy będzie dużo i metody ekologiczne nie pomogą to wówczas można dopiero zastosować oprysk roślin zalecanym środkiem chemicznym.

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)

Pytanie: U mnie taki motyw na pomidorach. Zanim jednak zastosuję oprysk saletrą proszę o potwierdzenie czy to sucha zgnilizna? Ps Liście zdrowe, bez patogenu.

Odpowiedź: Tak to sucha zgnilizna wierzchołkowa owocu wywołana niedoborem wapnia. W produkcji profesjonalnej właśnie saletra wapniowa szklarniowa (stężenie 0,5-0,8%) lub saletra wapniowo-magnezowa (o stężeniu 1%) podawana w postaci opryskiwania raz w tygodniu na rośliny i owoce jest bardzo dobrym rozwiązaniem więc warto się tego trzymać. Mało kto wie, ale wapno się nie przemieszcza czyli jak opryskamy liście to z liści nie przepłynie do owocu i na odwrót, dlatego na efekt nawożenia ma wpływ to jak dokładnie opryskamy rośliny i ich owoce. Jak inne rośliny nie wykazują objawów niedoborów to raczej nie ma sensu ich pryskać. Niedobory mogą wynikać z lokalnych warunków i nie muszą one dotykać całej uprawy i tak tutaj chyba jest. Trzeba jednak obserwować pozostałe i jak coś się pojawi to natychmiast działać. Poza tym nie opryskiwać roślin w czasie dnia, tylko wieczorem. Stężenie roztworu saletry wapniowej do opryskiwania roślin to 0,5-0,8% a to oznacza 5-8 gramów nawozu rozpuszczonego w 1 litrze letniej wody. Nie robić silniejszego. Lepiej zacząć od 5 gramów na 1 litr i co 7 dni opryskiwać wieczorem. Zmiany na już uszkodzonych owocach się nie cofną. Je należy zerwać bo zaraz tam wejdzie zaraza ziemniaka lub inne choroby.

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)

Pytanie: Co to się pojawiło na gałązkach jałowca? napęczniało po deszczach? Jak z tym walczyć?

Odpowiedź: to nic innego jak rdza gruszy na jałowcu wywoływana przez grzyb Gymnosporangium sabinae. Jest to rdza dwudomna czyli ma dwóch żywicieli: gruszę pospolitą lub gruszę wierzbolistną na których tworzą się zarodniki zwane spermacjami oraz jałowca sabińskiego i inne gatunki jałowców (za wyjątkiem jałowca pospolitego) na których tworzą się zarodniki zwane teliosporami. Objawy chorobowe na jałowcach pojawiają się stopniowo przez okres kilku lat nawet. Są zlokalizowane na pędach. Początkowo są to wrzecionowate zgrubienia. Z czasem kora na takich zgrubieniach pęka i wykrusza się. Od kolejnego roku w takich miejscach zaczynają pojawiać się zarodniki przetrwalnikowe. Czasem ogrodnik ich nie widzi, gdyż mało kto dokładnie obserwuje swoje jałowce. Dopiero sytuacja staje się bardzo zauważalna jak pod wpływem wysokiej wilgotności powietrza nagle te poduszeczki zaczynają rosnąć ku górze i pojawiają się pomarańczowo-brązowe twory o galaretowatej konsystencji, tworzące niekiedy duże struktury. najwięcej sygnałów o pojawie takich tworów pojawia się w kwietniu lub maju, po wiosennych opadach deszczu. Z tych galaretowatych miejsc wydobywają się zarodniki zwane bazydiosporami zakażające inne rośliny, głównie grusze. Niestety roślina, która wykazuje już takie objawy po kilku latach zazwyczaj zaczyna zamierać powyżej miejsca porażenia. Od razu trzeba zaznaczyć, że z jałowca za pomocą wiatru zarodniki są rozwiewane na grusze i tam od wiosny zaczynają pojawiać się rdzawe plamy na liściach. Niezwalczana rdza na gruszy może również doprowadzić do ich zniszczenia. O rdzy na gruszach nagrany został materiał filmowy: Zardzewiałe grusze. Jak radzić sobie z rdzą na jałowcach? Przede wszystkim na roślinach które nie wykazują jeszcze objawów należy obserwować pędy czy nie ma na nich żadnych zgrubień. Silnie porażone rośliny bezwzględnie należy wycinać i najlepiej spalić lub wywieść daleko od ogrodów. Jeżeli tylko na niektórych pędach pojawiła się galaretowata maź, to jak najszybciej (zanim zarodniki się uwolnią) należy te pędy delikatnie wyciąć i zniszczyć (lepiej spalić). Jeżeli narośli jest niewiele, a wycięcie pędu zniszczyłoby pokrój rośliny to można spróbować jak najszybciej odciąć ostrym nożykiem całą galaretowatą maź a ranę spryskać środkiem grzybobójczym np. Topsin M 500 SC i po kilku dniach posmarować całość maścią ogrodniczą grzybobójczą. Profilaktyką jest opryskiwanie roślin jałowca od końca sierpnia 2-3 razy fungicydami temu dedykowanymi, choćby Topsin M 500 SC oraz kilkoma innymi jakie są zalecane do zwalczania rdzy na roślinach iglastych (lub roślin ozdobnych). Walka z rdzą jest trudna i musi być prowadzona co roku. Osoby mające grusze koło jałowców niestety muszą uważać.

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)

Pytanie: Kupiłam 2 kg hydrożelu i chcę go zadać pod kilkuletnie krzewy ozdobne, RH, azalie, magnolie, hortensje, róże oraz pod iglaki. Wyczytałam, że pod jeden krzew potrzeba 10 gramów. Nie mogę znaleźć instrukcji, jak to zrobić. Są instrukcje, jak przygotować ziemię z hydrożelem do nasadzeń, do trawnika, ale nigdzie nie znalazłam, jak to zrobić w przypadku już posadzonych roślin. Czy mam rozrobić wodą, czy sypać suchy w rozgrzebane dołki?

Odpowiedź: Nie piszą tego, dlatego na filmie "Hydrożel ogrodniczy - jak stosować?" pokazaliśmy jak to my robimy. Jeżeli dawka to 10 gram pod krzew to należy zrobić dołki wokół krzewu w strefie korzeniowej na głębokość ok 20 cm. Najlepiej jakimś szpikulcem np. kołkiem. Pod małe krzewy (pod nie stosuje się zwykle 3 gramy hydrożelu) my tworzymy 4 dziurki wokół rośliny, ale im więcej tym lepiej bo wówczas hydrożel znajdzie się w większej liczbie miejsc. Pod różaneczniki radzimy zrobienie conajmniej 8-10 otworów. Najlepiej w miejscu gdzie kończy się korona krzewu, bo tam zwykle są najaktywniejsze korzonki włośnikowe. W dołki wsypuje się hydrożel w postaci sypkiej np. po 1 gramie do każdego z 10 dołków i całość się przysypuje glebą. Korzonki roślin mają zdolność do przemieszczania się w kierunku potencjalnego źródła wilgoci, więc dojdą do hydrożelu, który zamieni się po podlewaniu w galaretkę.

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)

Pytanie: Zauważyłam na jabłonce chyba mączniaka. Zapylacze są więc nie chcę pryskać teraz. Kiedy i jakim preparatem, najlepiej niechemicznym mogę to zrobić?

Odpowiedź: To mączniak jabłoni. Podstawą powinno być ograniczanie rozprzestrzeniania się zarodników. Z tego powodu spośród metoda niechemicznych zaleca się wycinać wczesną wiosną porażone pędy natychmiast po zaobserwowaniu pierwszych objawów chorobowych na rozwijających się liściach (srebrno-białe wierzchołki). Takie wycinanie warto prowadzić do fazy różowego pąka zanim pojawią się zarodniki konidialne. Bezpośrednie promieniowanie słoneczne może ograniczać żywotność zarodników konidialnych. Z tego powodu młode drzewka rosnące w pełnym słońcu zwykle patogen słabiej opanowuje. Jak tylko pojawi się zacienienie, a tym samym światło rozproszone, tym grzyb lepiej się rozwija. Zwalczanie chemiczne mączniaka na jabłoni w zależności od użytego fungicydu wykonuje się w oparciu o wczesnowiosenny monitoring pojawu choroby. Część preparatów można stosować zapobiegawczo i interwencyjnie, po wystąpieniu pierwszych objawów choroby, od początku fazy kwitnienia jabłoni. Przykładowo siarkę stosuje się zapobiegawczo lub z chwilą wystąpienia pierwszych objawów choroby, co 7-10 dni, na krótko przed kwitnieniem i bezpośrednio po kwitnieniu w zależności od nasilenia choroby. Inne preparaty stosuje się od fazy różowego pąka do fazy początku czerwcowego opadania owoców. Zawsze należy czytać etykietę środka jaki będzie stosowany. Więcej na temat mączniaka jest w artykule "Mączniak jabłoni".

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)

Pytanie: Co jest przyczyną takich objawów na tujach (jak na zdjęciach)?

Odpowiedź: Powodów może być bardzo wiele. Te tuje jak wskazano przez Pytającego zostały posadzone w 2019 roku i nie wykazywały żadnych śladów uszkodzenia. To oznacza, że te pojawiły się przez okres zimy 2019/2020. Z tego powodu można to tu dopatrywać się przyczyn. Tych patrząc na objawy może być kilka, ale od razu należy wskazać to nie są objawy choroby grzybowej. Zasychanie zielonych części roślin tui przez zimę to ostatnimi czasy powód albo suszy glebowej, albo przesuszających wiatrów, tudzież mrozów działających w połączeniu z suchym wiatrem. Zimy są coraz suchsze stąd niektóre rośliny wsadzone w grunt zasychają bez podlewania, zwłaszcza na glebach lekkich. Należy wdrożyć regularne podlewanie bo to szansa na rozwój roślin. Czernienie ulistnienia tui to może być objaw moczu różnych zwierząt np. psów, ale i choćby kotów i innych. Początkowo są żółtawe takie miejsca, zasychają, a następnie się przebarwiają na czarno jakby ktoś je upalił palnikiem. Tutaj widać takie objawy. Tuje są do uratowania ale należy wdrożyć szeroki plan - należy zacząć je podlewać regularnie w okresach braku wody. Dobrze jest w okolicach korzeni (bez wykopywania roślin) umieścić w glebie hydrożel, gdyż zapowiadają coraz suchsze lata. Dodatkowo należy sprawdzić pH gleby - jak za wysokie należy je zbić np. siarczanem amonu, który miesza się z glebą wokół rośliny. Nawozów nie należy umieszczać tuż na bryle korzeniowej koło pnia, gdyż przy braku wystarczających opadów zbyt skoncentrowana dawka może zacząć uszkadzać korzenie. Dodatkowo wymieszanie z glebą ogranicza uwalnianie się azotu do atmosfery. Widać na zdjęciach, że koło roślin leżą niebieskie granulki nawozu - należy je przykryć glebą. Jeżeli jest ryzyko, że zwierzęta sikają na rośliny - warto otoczyć je siatką, ale w takiej odległości żeby zwierzę nie miało szansy się zbliżyć do rośliny. Dodatkowo należy ograniczać trawę wokół tui, gdyż ona je zagłusza, ale zarazem kradnie nawóz jaki jest potrzebny tujom. Ponieważ rośliny są już uszkodzone, to grzyby mogą wykorzystać okazję i zacząć porażać tuje. Można użyć na nie choćby ekologiczny nawóz Miedzian 50WP, który działa tylko powierzchniowo (nie wnika w roślinę, więc nie zwalcza tego co już jest w niej) lub można użyć choćby Topsin M 500 SC lub odpowiedniki, który ma działanie interwencyjne czyli zwalcza to co na roślinie i wnika w tkanki. Byłoby to działanie prewencyjne, bo rośliny są już osłabione, więc walka z patogenami by je jeszcze bardziej osłabiła. Podsumowując - podlewamy - można użyć hydrożel w okolice korzenia celem zgromadzenia tam wody - analiza pH gleby (jak trzeba to zakwasić) - grodzimy obszar - warto kosić trawę wokół - jak potrzeba użyć profilaktycznie fungicyd na uszkodzone rośliny celem ograniczenia patogenów.

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)

Pytanie: Co się pojawiło na pszczołach murarki ogrodowej (jak na zdjęciach)?

Odpowiedź: to nic innego jak roztocz murarkowy czyli po łacinie Chaetodactylus osmiae, w którego rozwoju występuje pełny rozwój tj. pojawia się jajo, larwa, hypopus czyli stadium larwalne - może być nieruchliwe oraz mobilne i na końcu jest dorosły osobnik). Roztocz ten jest pyłkożerny czyli zjada pyłek murarce ogrodowej przez co jej larwa głoduje i może nie wytworzyć kokonu, przez co ginie w gnieździe. To co widzimy na zdjęciu to nic innego jak hypopus, a więc mobilne stadium rozwojowe roztocza, które przyczepiło się do pszczół i razem z nimi jest rozprzestrzeniane. Niestety ale trafi do gniazda jakie pszczoły zakładają. Widzimy także na zdjęciu kopulację pszczół, zatem te roztocza wylądują w gnieździe i mogą znacząco ograniczyć populację murarki. Jak podaje literatura - roztocz ten może zniszczyć do 50% komórek gniazdowych murarki. Jak roztocz pojawi się w gnieździe murarki to podczas wybierania kokonów z gniazda jesienią, należy resztki rurek trzcinowych zniszczyć (najlepiej spalić, zakopać), a jak jest to inny materiał np. styrodur, PCV itd. to zdezynfekować środkiem roztoczobójczym.

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)

Pytanie: Co to za robak wewnątrz liści bukszpanu?

Odpowiedź: to nic innego jak pryszczarek bukszpanek (Monarthropalpus flavus). Jest to muchówka z rodziny pryszczarkowatych, barwy żółtopomarańczowej o długości ciała 2-3 mm. Młode larwy są białe a starsze są żółtopomarańczowe i to właśnie je widać na zdjęciach. Ich ciało jest spłaszczone, zwężające się ku końcowi o długości do 2,5 mm. Larwy żerują wewnątrz liści wyjadając jego miękisz (czyli je minują). W wyniku tego powstają wypukłe, okrągłe, żółtobrunatne plamy, które zlewają się ze sobą. W jednym liściu może żerować do 6 larw. Liście bukszpanu stopniowo zasychają i mogą opadać na glebę. Owad ten ma jedno pokolenie w roku. Zimują larwy w liściach bukszpanu. W kwietniu przepoczwarczają się i po 2-3 tygodniach wylatują muchówki. Kopulują ze sobą i w pierwszej połowie maja owady ponownie powracają na bukszpany, zwykle na te z których wyleciały. Samica pokładełkiem składa jaja do wnętrza liścia, a z nich po 3 tygodniach rozwijają się larwy żerujące wewnątrz blaszki liściowej i tam zostaje do wiosny kolejnego roku. Uszkodzenia liści w obecnych czasach są często mylnie przypisywane gąsienicom ćmy bukszpanowej, stąd trzeba dokładnie obserwować liście. Jak pryszczarka jest dużo to standardowe insektycydy o działaniu wgłębnym lub systemicznym na roślinie zarejestrowane do ochrony bukszpanu pozwolą ograniczyć jego liczebność.

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)

Pytanie: Co się dzieje z roślinami mięty pomarańczowej?

Odpowiedź: jest to rdza mięty (Puccinia menthae). Na górnej stronie liści pojawiają się brązowe plamki z niekiedy z żółtawą obwódką, lecz po zaglądnięciu pod spód liścia można zobaczyć skupiska poduszeczkowatych zarodni koloru rdzawego lub ciemnobrązowego - to są tzw. uredia wytwarzające zarodniki zwane urediniosporami. Poszczególne punkciki stopniowo się powiększają i dochodzi do zamierania blaszek liściowych i ich opadania. Niekiedy patogeny można spotkać także na pędach. W naszym odczuciu choroba widoczna na fotografii została zaciągnięta z sadzonką. Już musiały być na niej zarodniki grzyba lub nawet pierwsze objawy na liściach trudno zauważalne, bądź też w glebie znajdowały się zarodniki, a w warunkach domu (ciepło oraz podlewanie) szybko się uwidoczniły objawy. Problemem jest to, że zarodniki osypujące się z tych zarodni porażają kolejne liście i jak są w pobliżu inne rośliny z rodzaju mięta (np. inne gatunki np. mięta cytrynowa, mięta pieprzowa itd.) to także będą zagrożone. Na tym etapie można albo wyrzucić sadzonkę albo próbować obrywać liście i obserwować, czy nowo pojawiające się są zdrowe czy też nie. Raczej nie ma sensu stosować żadnej chemii na jedną sadzonkę, tym bardziej, że środków jako takich nie ma zarejestrowanych. Glebę z doniczki lepiej wyrzucić i nie wykorzystywać pod inne rośliny z rodzaju mięta, gdyż tam też zarodniki mogą być. Zadano nam kiedyś pytanie czy wypicie herbaty lub zjedzenie listków z objawami takiej choroby ma negatywny wpływ na zdrowie człowieka, więc potwierdzamy, że nie. Rdza mięty nie produkuje żadnych toksyn, niemniej jest pasożytem rośliny, stąd smak herbaty, czy smak samego liścia z objawami choroby już nie jest taki sam co zdrowej rośliny. Prosilibyśmy także, aby decydując się na ratowanie tej sadzonki nie umieszczać jej obok innych, zdrowych mięt, gdyż może się wywołać reakcja łańcuchowa i pozostałe zostaną porażone.

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)

Pytanie: Co powoduje takie plamy na owocach pomidora - czy to zaraza ziemniaka?

Odpowiedź: Nie jest to zaraza ziemniaka, ani inna choroba grzybowa. To jest jeden z objawów zaburzenia w pobieraniu przez rośliny z gleby wapnia (Ca) - zwykle ten objaw pojawia się na liściach, ale tu na załączonych fotografiach dotknął owoców. Wapń jest potrzebny roślinie m.in. do podziału i wzrostu komórek stożka wzrostu, pomaga w prawidłowym wykształcaniu owoców, opóźnia starzenie się tkanek, które dodatkowo usztywnia. Wapń trudno przemieszcza się w roślinie, dlatego nie może go zabraknąć w okresie wegetacji. Jest wiele czynników na to wpływających. Przykładowo zbyt dużo potasu w glebie lub zastosowanie zbyt intensywnego nawożenia tym makroskładnikiem powoduje zaburzenia w pobieraniu Ca. Również zbyt duże nagromadzenie magnezu i azotu amonowego ogranicza jego pobieranie. Inną przyczyną jest zbyt mało wapnia w glebie, reakcja odmianowa rośliny (nie każda odmiana tak reaguje), za mało wody w glebie i zbyt niska wilgotność powietrza, zalanie systemu korzeniowego wodą, jego mechaniczne uszkodzenie np. podczas prac pielęgnacyjnych, wysoki stres termiczny w dzień i nocne spadki temperatur. Żeby zapobiec temu zjawisku należy sprawdzić zawartość wapnia w glebie w analizie laboratoryjnej (np. w Stacjach Chemiczno-Rolniczych), w tym amatorsko sprawdzić pH gleby. Sprawdzić czy gleba nie jest zbyt sucha lub zbyt zalana. Korzenie muszą oddychać, ale muszą mieć regularny dostęp do wody. Można doglebowo zastosować kredę ogrodniczą w ilości 10-15g na roślinę, a jak brakuje także azotu to można użyć saletrę wapniową (np. w postaci płynnej - po rozcieńczeniu także jako oprysk nalistny). Należy przewietrzyć miejsce uprawy i ograniczać wahania temperatury tak gleby, jak i powietrza. Z chwila zobaczenia pierwszych objawów w postaci małych plamek na owocach na końcach, gdzie był kwiat należy opryskiwać rośliny raz w tygodniu rozcieńczoną saletrą wapniową o stężeniu 0,5-0,8% lub użyć roztwór saletry wapniowo-magnezowej o stężeniu 1%.

Odpowiedzi udzielił: dr hab. inż. Paweł K. Bereś (DIONP)